Chrupiący, tłuściutki, przepyszny. Boczek jest tak nierozerwalnie związany z geek kulturą jak okulary z taśmą klejącą, a pogryzione ołówki z koszulą w kratę. Nigdy o tym nie słyszałeś? Nic dziwnego, bo to geek symbol rodem z USA. Tam newsy o boczku pojawiają się obok komiksów Marvela, Gwiezdnych Wojen czy książek Martina.

Tam boczek jest memem. Internetowym fenomenem. Niemal religią.

Niestety, nikt dokładnie nie wie, dlaczego.

 

Bekon czy boczek?

Na początku wyjaśnijmy sobie jedną rzecz. To nie jest tak, że poplątałam coś w nazewnictwie. Boczek ma charakterystyczne warstwy tłuszczu przedzielające mięso – to właśnie amerykański „bacon”. W Polsce też mamy bekon, pozyskiwany z innej części świnki i w zasadzie bez tłuszczu. Amerykanie powiedzieliby na niego „Canadian Bacon” albo „Back Bacon”. Na potrzeby tego tekstu będę więc z premedytacją używać słowa „boczek”.

baconvsbacon

Trochę historii…

Śledząc historię boczkowego szaleństwa można natrafić na wpisy o Bacon Manii, na przykład na Wiki. Nie wynika z nich nic mądrego oprócz faktu, że boczek wszedł na dobre do amerykańskiej kultury w okolicach lat 90. tych, kiedy triumfy święciła wysokoproteinowa dieta Atkinsa. Co ciekawe, zaledwie kilkanaście lat wcześniej boczek został „antybohaterem” okładki Timesa. Nie przeszkodziło to jednak w rozkwitnięciu narodowej sympatii do smacznej części świnki. Sarah Katherine Lewis w swojej książce Sex and Bacon: Why I Love Things That Are Very, Very Bad for Me. twierdzi nawet, że boczek stał się „kokainą przełomu wieków” i „widocznym znakiem dekadenckiej rebelii”.

boczek_time

 

Dlaczego boczek jest taki smaczny?

Uwaga, będzie trochę nauki. Mam nadzieję, że nic nie poplątam.

Otóż, amerykańscy naukowcy przebadali smak boczku by dowiedzieć się, dlaczego tak bardzo nas pociąga. Okazuje się, że boczek faktycznie jest kokainą dla mózgu. A dokładniej – doskonałe połączenie mięsa, tłuszczu i sposobu, w jaki się go przyrządza (czyli najpierw wędzi, a potem smaży).

Żeby nie zarzucać Cię tu naukowymi wywodami, w dużym uproszczeniu: istnieją „molekuły smaku”, które odpowiadają za konkretne smaki – na przykład migdały zawdzięczają smak benzaldehydowi, a banan – octanowi izoamylu. Zasada ta jednak… nie działa w przypadku boczku, bo ten posiada kilka niedominujących molekuł, które razem składają się na esencję boczkowatości.

bacon_pan

Prawdziwa magia dzieje się, gdy boczek zaczynamy smażyć. To właśnie wtedy rozpadają się kwasy tłuszczowe z błony komórkowej tkanki mięśniowej świnki, uwalniając przecudny bukiet smaków. Są tam furany (smak słodki, orzechowy), aldehydy („trawiasty”) i ketony (maślany).

Oczywiście, niezwykle istotne jest też pochodzenie mięsa, sposób, w jaki karmiona była świnka i wiele różnych zewnętrznych czynników.

Ale nie łudź się, nawet boczek z najpodlejszej świni jest idealnym połączeniem wszystkiego co najlepsze w chemii spożywczej. I jako taki, jest w stanie podobno skusić nawet wegetarian. Z naturą nie wygrasz.

Aż zrobiłam się głodna.

 

Boczek jako mem

Mniej-więcej w okolicy lat 2000 boczek stał się internetowym memem. Przepisy z boczkiem, książki, internetowe filmy, a nawet… ubrania – internet ogarnął prawdziwy mięsny szał. Sieciowa społeczność odnalazła w boczku popkulturalny potencjał. Stąd szybko dotarł do geeków, którzy tworzyli i rozwijali internet od początku jego istnienia.

bacon_o_371600

Dziś ten kawałek mięsa jest raczej symbolem tego co niepokorne, inne, dziwne w naszej kulturze. Połączenie go z geek kulturą wprost odnosi się do stereotypu osoby niedbającej o wygląd, pochłaniającej fast-foody i siedzącej w piwnicy. I jak wiele hermetycznych cech tej kultury, wraz z wzrostem jej popularności wychodzi na światło dzienne, zyskując wiele ciekawych wymiarów. Przyjrzyjmy się im bliżej.

 

Boczek jako symbol wolności w kuchni

Kto choć raz widział jak Epic Meal Time obkłada wszystko boczkiem, ten zrozumie o czym mowa. Występuje on we wszystkich przesadzonych, ultratłustych i zapychających żyły internetowych przepisach.

Smithsonianmag.com w artykule „Why are we so crazy about bacon?” doskonale podsumował ten stan kuchennej rozpusty. Autorzy piszą, iż fraza (będąca jednocześnie tytułem dość istotnej dla rozwoju bekon-manii książki) Everything is Better with Bacon stała się wyzwaniem – „Patrz, co mogę z niego przygotować!”. Boczek stał się w internetowej kulturze symbolem kulinarnej kreatywności, wolności i nieustannych poszukiwań.

Z boczku można zrobić wszystko – od słodyczy (osobiście robiłam kiedyś boczkowe cukierki i uważam, że są pyszne!), po przedziwne konstrukcje, jak żółwiki z boczku, boczkowy kufel czy… AK-47.

bacon_ak

 

Boczek jako popkulturowy symbol

Niegrzeczne dziecko kuchennej części internetu urosło do rangi symbolu całej konsumenckiej, amerykańskiej kultury. Nie chodzi już o smak, ale o cały szereg skojarzeń, o wartość, o zbiorową pamięć. Pamięć o matce smażącej jajka na cieniutkim boczku w niedzielny ranek, o kanapce BLT (bacon, lettuce, tomato) pakowanej na drugie śniadanie do szkoły, pamięć o czasach,w których nie trzeba było dbać o figurę i odżywiać się bio albo eko. Z podobną nostalgią możemy dziś mówić w Polsce o oranżadzie w proszku czy kanapce z cukrem.

A kultura amerykańska (albo, żeby nie być jednostronnym, kultura popularna w ogóle) lubi doprowadzać swoje symbole do granic absurdu. Stąd w internecie znajdziemy wszystko, od majtek z napisem „I love bacon” po… boczkową trumnę czy perfumy.

 

bacon_fragrant

Boczek to biznes

Dziś każda marka, chcąca przypodobać się anglojęzycznym nerdom zza oceanu, nie może lekceważyć biznesowej siły tego niewinnego produktu. Stąd w internetach – prawdziwe lub nie – przykłady na boczkowe lody, Coca-Colę o smaku boczku czy pastę do zębów w tym smaku. W ten sposób marki „puszczają oczko” do internetowego, wybrednego konsumenta, mówiąc: „wiemy, co lubisz, jesteśmy tak samo cool, jak ty”. Czy to działa? A czy ty nie chciałbyś spróbować boczkowej Coli? ;)

diet_bacon

Najdziwniejsze boczkowe produkty za oceanem to temat zdecydowanie na inną notkę, dodam tylko w ramach ciekawostki, że amerykańscy (no bo jacy inni) naukowcy opatentowali już nawet wodorost o smaku boczku.

Zresztą, nie tylko o dziwaczne produkty dla geeków tu chodzi, bo boczek w Ameryce może być źródłem naprawdę ogromnej fortuny. Nie wierzysz? No to poznaj dwóch braci, Shannona i Erika, którzy z bezrobotnych sprzedawców stali się milionerami, tylko dzięki produkcji najwyższej jakości boczku. W 2014 roku, po 4 latach od założenia, ich firma notowała przychody na poziomie ponad 4 mln. dolarów. 

 

Co z tego wynika dla nas?

Choć temat boczku w geek kulturze jest fascynujący (i ciągle niezbadany), dzisiejsza notka jest raczej ciekawostką niż próbą wykreowania jakiegokolwiek trendu. Kulinarny symbol Ameryki jest bowiem dla niej charakterystyczny i mocno dla nas obcy. Wystarczy zresztą spróbować znaleźć polskie memy z ulubionym mięsem przyjaciół zza Oceanu – my znamy tylko jednego słusznego Boczka:

boczek

Warto jednak być świadomym, że gdzieś-tam, daleko-daleko są ludzie, którzy kochają boczek tak bardzo, że zakładają dla niego kościoły°.

The-United-Church-of-Bacon-A-religion-against-religions

Praise the bacon!

°tak, wiem, że nie do końca o czczenie boczku chodzi. Mimo to – nie jest to kościół marchewki, a boczku. To na pewno musi coś znaczyć.[