Nie, to nie jest lista moich przykazań „jak być dobrym geekiem?„, chociaż w sekundzie gdy napisałam te słowa, nagle nabrałam ochoty na taki właśnie post (byłby osom, nie?). To po prostu internetowe dni tematyczne (w lengłydżu brzmi to lepiej, bo theme days, ale mam coś w sobie z językowego purysty i daruję sobie takie anglicyzmy), które totalnie opanowały całą sieć. Ostatnio mocno połączone z przeróżnymi hashtagami, szczególnie na Instagramie, chociaż równie często stosowane w takich miejscach jak 4chan, reddit. Pewnie nasz rodzimy Wykop też, ale boję się tam wchodzić.

Postanowiłam je uporządkować, posortować, wyfiltrować i zobaczyć, jak sprawdzają się w sieci.

Internetowe dni tematyczne

#Poniedziałek

Każdy z tagowanych dni opiera się albo na grze słownej, albo na zestawieniu dwóch podobnie brzmiących wyrazów. Tak też jest z poniedziałkiem, który waha się od #ManicMonday – totalnego poniedziałkowego niezorganizowania i postów na tematy wszelakie, po #ManCrushMonday (tu można wklejać na przykład Benedicta Cumberbatcha, bo czemu nie? ;)), aż po totalnie pesymistyczny #MondayBlues, który przeżywa chyba każdy, kogo budzik ma ustawioną godzinę poniżej siódemeczki.

A ponieważ internet to najwyraźniej stan umysłu, w ramach #Bunday możesz wszędzie wklejać zdjęcia królików, a dzięki #MikuMonday obejrzeć można (często niedwuznaczne) grafiki  Hatsune Miku, czyli… syntetyzatora mowy. Serio, serio.

miku_monday_tumblr

#Wtorek

Jeśli ciągle nie możesz się pogodzić z odejściem weekendu, to #TuesdayBoozeday jest zdecydowanie dla Ciebie. Możesz też pochwalić się swoją piękną klatą lub zgrabnym tyłeczkiem w ramach #TransformationTuesday (w skrócie #TT).

tuesday_boozeday

 

#Środa

W środę to panowie mogą zachwycać się pięknymi paniami w ramach #WomanCrushWednesday (wszystko, tylko nie Eva Green, proszę), albo na przykład wylegiwać z ogórkami na oczach w ramach #WellnessWednesday. Osobiście najbardziej podoba mi się #WineWednesday oraz #Women2Follow (tak, to też wtorkowe), bo wiadomo, że należy followować mnie. ;D

ja2

 

#Czwartek

Od przedpiątku wziął się cały pomysł na tekst, bo w ramach #ThrowbackThursday (albo #TWT) przypominam na fan page Jestem Geekiem najfajniejsze teksty z bloga. Tag ten służy właśnie do odkopywania staroci wszelakich. Natomiast każdy geek fan wie, że najważniejszą inkarnacją tego tematycznego tygodnia jest oczywiście #Thorsday. Bo z przystojnymi nordyckimi bogami wszystko jest przynajmniej tak samo dobre, jak z piratami.

thorsday

#Piątek

Tygodnia koniec i początek„, jak śpiewał klasyk i przy okazji – podobnie jak poniedziałek – przykład najbardziej odklejonych dni tematycznych w internecie. Ale zacznijmy może od statecznego i pożytecznego #FollowFriday (albo #FF), czyli świetnej twitterowej inicjatywy, w której użytkownicy polecają sobie najciekawsze konta w tym portalu społecznościowym oraz #FridayReads, czyli książkowych polecajek wszelakich.

A potem jest już tylko lepiej. Na początek oczywiście #FridayFunday, które mówi samo za siebie, a zdjęcia i posty znalezione przy pomocy tego taga mogą być co najmniej ciekawe.

Ale prawdziwa jazda bez trzymanki zaczyna się, gdy wgryziemy się w zawartość istnej puszki Pandory, czyli w 4chana. W ramach #FurryFriday pojawiają się tam (i w całym internecie) grafiki… futrzaków (futrzakowa subkultura to temat-rzeka, którego na pewno kiedyś się podejmę, ale zdecydowanie będzie to w trakcie #WineWednesday), oczywiście w 90% przypadków NSFW. Tylko, że to jeszcze nic! Wkurzeni wiecznym wklejaniem włochaczy 4chanowcy postanowili ustanowić konkurencyjny dzień tematyczny. Wybór był absolutnie oczywisty – co innego mogłoby konkurować z Furry Friday, jak nie – lokomotywa z lat 70tych!

Tak, serio. Na 4chanie obchodzi się od tego czasu F40PH Friday, wklejając na przykład takie filmy.

#Weekend

Sobotnie i niedzielne tematy nie powalają niczym szczególnym. Może dlatego, że po #FridayFunday nikt nie ma ochoty na intelektualne wygibasy? Dlatego mamy #SaturdaySwag (radosne nicnierobienie) #SelfieSunday (wiadomo) i chyba najciekawsze… #Sinday (ekhm…).

#Caturday

No i oczywiście nie można zapomnieć o tym, że ‚every day is Caturday!‚, czyli o randomowo wklejanych zdjęć kotów o dowolnej porze dnia i nocy. Enjoy!

Every-Day-Is-Caturday

Foty ukradłam stąd, stąd, stąd i stąd. Przepraszam.

Foto główne flickr / Kevin Dooley