Jak co roku, poniżej znajdziecie listę dobrych filmów z zeszłego roku, które choć ciekawe nie zdobyły tak dużej popularności jak filmy Marvela czy Arrival. To część dwuletniego już cyklu, którego poprzednie odsłony znaleźć możesz tutaj:

Tym razem część filmów jest ci prawdopodobnie znana – to był dobry rok dla niezależnych produkcji sci-fi/fantasy/horror i wiele z nich pojawiło się w oficjalnych zestawieniach, a nawet na ekranach niektórych polskich kin. Zapraszam!

Żeby (tradycyjnie już) uciąć komentarze na temat tego, w którym roku wyszedł film, przyjmuję datę pierwszej premiery w Polsce, a jeśli takiej premiery nie było – datę udostępnienia filmu szerszej publiczności (a nie na festiwalu filmowym).

The VVitch

Przez dwa V, a nie przez W. Reklamowany jako horror (tak też zmontowany jest trailer), choć tak naprawdę wcale horrorem nie jest. Jasne, atmosfera XVI wiecznej Nowej Anglii jest gęsta, a zdjęcia niepokojące. Ale to, co naprawdę przeraża, to nie potwory czy jump scare’y, ale ludzka natura. To raczej film głęboko psychologiczny, który stanowi studium rozkładu więzi międzyludzkich w obliczu nadnaturalnego zagrożenia (czy aby na pewno?).  Dodaj do tego naprawdę świetną grę Anyi Taylor-Joy w roli córki oskarżonej o bycie tytułową czarownicą i nietuzinkowe zaskoczenie.  Całość nietypowo krótka jak na współczesne kino, bo tylko 1:30, ale to w zupełności wystarczy, by złapać klimat. Polecam nie tylko miłośnikom horrorów!

 

Elstree 1976

Elstree 1976 to dokument o…. ludziach grających drugoplanowe role w oryginalnych Gwiezdnych Wojnach. A w zasadzie role siódmo- ósmo- i stopięćdziesięcioczwartoplanowe, bo aktorzy opowiadający o życiu na planie i życiu po planie grali w Star Warsach naprawdę malutkie role. Jasne, jest tam Greedo (Paul Blake), Boba Fett (Jeremy Bulloch), Darth Vader (David Prowse) czy Biggs Darklighter (Garrick Hagon), ale większość z nich albo nigdy nie pokazała twarzy (grając np. randomowego Stormtroopera) albo została… wycięta w posprodukcji. Dla fanów Star Wars – perełka, dla nie-fanów – solidnie zrealizowany film dokumentalny.

 

Synchronicity

Bardzo lubię niezależne kino o podróżach w czasie (vide wspominany kiedyś na łamach JG Primer), a nic dziwnego że Synchronicity tak bardzo przypadło mi do gustu. Kameralna i – jak to zwykle bywa – dość pokręcona historia o młodych naukowcach, którzy wynajdują podróże w czasie oraz o tym. Z ekranu aż wylewa się klimat, bliski opowieściom noir i inspirujący się stylem filmowym z lat 80.

 

Swiss Army Man

Czy zmarły może nas nauczyć czegoś o życiu? Daniel Radcliffe w oryginalnej roli… trupa i Paul Dano jako niedoszły nieboszczyk na bezludnej wyspie, czyli jeden z najbardziej oryginalnych obrazów ostatnich lat o uniwersalnym przesłaniu. Przy okazji też obraz, co do którego krytycy już dawno nie byli tak bardzo podzieleni. Koniecznie spróbuj.

 

Midnight Special

Przywodzący mocno na myśl przygody Jedenastki ze Stranger Things film o chłopcu posiadającym nadnaturalne zdolności. Ale jak to zwykle bywa w indie kinie z nutką fantastyki: „with great power comes great responsibility”, tym razem odpowiedzialność stoi po stronie osób, które dzieciakiem się opiekują. Wzruszający, dający do myślenia, oryginalny. Jeśli lubisz klimaty rodem z E.T. czy Bliskich spotkań Trzeciego Stopnia, ten film jest dla ciebie.

 

Southbound

Horror-antologia. Opowiada 4 historie: o nawiedzeniu przez demony, zagubionych dziewczynach, kierowcy próbującym uratować życie młodej dziewczynie oraz o (z pozoru) zwykłej amerykańskiej rodzinie. I jak to w horrorach bywa, atmosfera robi się gęsta, a włosy na rękach/plecach/nogach/głowie jeżą się zaskakująco często. Na duży plus Hannah Marks, którą polubiłam jako Amandę w Holistycznej Agencji Detektywistycznej Dirka Gently’ego.

 

High-Rise

Jeden z tych filmów, które ogląda się dla aktorów. W rolach głównych Tom Hiddlestone, Jeremy Irons i Sienna Miller. A klimat? Również bliski mojemu sercu, bo pół-postapokalipytyczny, pół-dystopijny obraz społeczeństwa zamkniętego w wysokim wieżowcu pośrodku niczego. Jeśli czytałeś FUTU.RE, wiesz o co chodzi.

 

Into the Forest

Evan Rachel Wood i Ellen Page w filmie bardzo przypominającym Z jak Zachariasz z zeszłorocznego zestawienia. Jak dwie siostry poradzą sobie w obliczu apokalipsy? Co je spotka? I jak zmieni się świat po katastrofie? Jeśli nadrobiłeś już Zachariasza, ten film może ci się również spodobać.

 

Kubo and The Two Strings

Na koniec tradycyjnie animacja, czyli Kubo i dwie struny – film, który doczekał się dystrybucji w kinach w całej Polsce, ale mimo to mam wrażenie że należną uwagę zabrała mu premiera najnowszej animacji Disneya. Przepiękna, oryginalna historia nie tylko dla dzieci. Zresztą sam sprawdź w trailerze powyżej.

// I jak? Podobało się? Które z filmów już widziałeś, a którego brakuje na liście? Daj znać w komentarzach!