Każdy szanujący się geek przynajmniej raz w życiu zamówił boks subskrypcyjny. Albo przynajmniej tęsknie popatrzył w jego kierunku. Zamawialiśmy już figurki, koszulki, elementy ubrania i inne gadżety z ulubionych franczyz. Tymczasem zagraniczne boksy mają do zaoferowania znacznie więcej, jak chociażby… geek gadżety dla zwierzaków. I właśnie o Loot Pets, najbardziej znanym z nich, dzisiaj Wam opowiem.

Za Wielką Wodą rynek akcesoriów dla zwierząt (szczególnie psów) jest o wiele bardziej rozwinięty, niż u nas. Są gadżety popkulturowe, cosplay dla zwierzaków (ba, nawet ze specjalnymi konkursami strojów!) i wiele innych pyszności, od których przeciętnemu geekowi portfel sam się otwiera. Trend postanowił wykorzystać twórca największego na świecie boksa subskrypcyjnego, czyli LootCrate.

LootPets, bo o nim mowa, to typowy mysterious box (pudełko, którego zawartości nie znamy), z 3-4 gadżetami dla naszego pupila, w cenie 121 PLN (już z przesyłką). Podobnie jak w przypadku innych LootCrate’ów, mamy do czynienia z subskrypcją. Decydując się na zakup i podpinając kartę, tak naprawdę zgadzamy się na comiesięczne opłaty za pudełka, które z tą właśnie częstotliwością będą do nas przychodzić. Oczywiście da się zamówić pojedynczego boksa, wystarczy tylko po pierwszym zakupie od razu anulować subskrypcję i gotowe. Najlepiej zrobić to od razu, bo Loot Crate nigdy nam się o anulowaniu nie przypomni, a miesiąc mija bardzo szybko…

Podstawowe informacje

Ale do rzeczy. Loot Pets, choć sugeruje gadżety dla zwierzaków, tak naprawdę jest boksem subskrypcyjnym dla właścicieli psów. Ani mój, majowy Loot Crate, ani żaden z tych widocznych na stronie nie był przeznaczony dla kota, królika, żółwia ani żadnego innego domowego zwierzaka. Rodzaju zwierzęcia nie można wybrać również przy zamawianiu boksa.

Jako, że jestem właścicielką dwóch psów, niespecjalnie mi to przeszkadza, ale ogólnie za ten brak wyboru spory minus. O ile rozumiem, że nie da się zadowolić wszystkich miłośników zwierząt świata, o tyle wybór czy chcemy Loota dla psa czy kota byłoby już całkiem na miejscu.

Jeśli czytasz dalej, podejrzewam, że jesteś w uprzywilejowanej, psiej grupie. A jeśli tak, to w kwestii preferencji czeka cię prawdziwe Eldorado. Przed wrzuceniem do boksa do koszyka musisz wybrać rozmiar psiej koszulki (!) i rozmiar obroży. W Loot Pets bardzo często zdarzają się ubranka, więc poświęć chwilę, żeby dobrze wymierzyć swojego pupila. Dobra rada: zawsze dodaj kilka centymetrów, żeby zwierzak mógł się swobodnie poruszać.

 

Tematyka

Loot Pets stara się powielać tematy miesiąca zwykłego Loot Crate’a albo przynajmniej Loot Gaming. Gdy piszę te słowa (czerwiec 2017), tematem przewodnim w obu przypadkach jest Alter-Ego. Niestety, franczyzy bardzo często się ze sobą nie pokrywają, oczywiście na niekorzyść Loot Pets. Choć temat jest podobny, zdarza się że psi boks zawiera gadżety tylko z jednego dzieła popkultury, podczas gdy regularne paczki mają ich kilka. Między innymi dlatego tak długo zwlekałam z zakupem – nie mogłam znaleźć niczego, co w 100% odpowiadałoby moim geekowym gustom.

 

Zawartość

Tutaj jest… hmmm… Gdybym miała osądzać wyłącznie po swoim boksie, powiedziałabym – bardzo średnio. Na szczęście wiem, jak wyglądały poprzednie Loot Petsy, mogę więc mieć nadzieję, że mój był wypadkiem przy pracy.

Za 121 zł, z motywem przewodnim „GUARDIANS” dostaliśmy:

  • Rocket Racoon Bottle Toy (Guardians of the Galaxy) – czyli całkiem sporą zabawkę do gryzienia z plastikową butelką w środku. Bardzo ładnie i estetycznie wykonaną, z metką potwierdzającą oryginalność franczyzy, ale… zupełnie nie przemyślaną. Plastikowej butelki ze środka nie da się wyjąć, bo całość jest szczelnie zaszyta, co oznacza, że jest to zabawka jednorazowa (nie wiem, jak Wasze psy radzą sobie z butelkami, ale moje niszczą je w ekspresowym tempie). Na zdjęciu poniżej zobaczysz, jak bardzo tą zabawką zainteresował się jeden z moich psów.

 

  • Exclusive Shield Sliders Dog Treats – smakole dla psów w Loot Pets pojawiają się niemal zawsze. Tym razem są to dość twarde ciasteczka kurczakowo-batatowe. Plus za brak sztucznych dodatków i zbóż. Nie udało mi się zrobić żadnego sensownego zdjęcia, bo Kana chciała mi odgryźć rękę – wnioskuję z tego, że są dość smaczne.
  • Bark’n’Bite Chew Toy – gryzak w kształcie gałązki, z limitowanej edycji o smaku… masła orzechowego. Okej, bardzo amerykańskie i w ogóle wow, ale nie jestem specjalnie zadowolona. Podobnie jak z tego, że jest ze sztucznego tworzywa. Oczywiście moje psy pokochaly go od razu, jak wszystko co słodkie/sztuczne/niedozwolone. ;)

W poprzednich Loot Petsach znalazły się między innymi: miski, ubranka, bandamki, pluszowe zabawki (które uważam za mocne nieporozumienie, jeśli mówimy o psach), kocyki i różnego rodzaju gryzaki.

Werdykt

Jeśli oglądałeś moje Insta Story parę dni temu, wiesz już że według mnie nie było to najlepiej wydane 120 zł. Zaledwie trzy produkty, z czego jeden (racoon) jednorazowy, a drugi (bark’n’bite) nie do końca zgadzający się z moją filozofią naturalnego psiego jedzenia. Fakt, że są dobrze wykonane działa łagodząco, ale jeśli ktoś pokazałby mi tego boksa i powiedział, że jest wart ponad 100 zł, powiedziałabym że chyba bardzo mocno uderzył się w głowę.

W podobnej cenie można przecież kupić zwykłego Loot Crate’a, który jest i bogatszy, i ciekawszy, a przede wszystkim masz 100% pewność, że obdarowany nie rzuci gadżetów w kąt. Z psami, jak sam widzisz, może być bardzo różnie.

Mocno liczę, że majowa edycja GUARDIANS jest tylko wypadkiem przy pracy, a te wszystkie piękne gadżety, które można zobaczyć m.in. na Instagramie pod hashtagiem #lootpets, jeszcze się w boksie pojawią.

 

Jeśli planujesz zakup Loot Pets (albo dowolnego innego crate’a), wystarczy że skorzystasz z tego linka, a i ty, i ja dostaniemy 5$ (ok 20 zł) zniżki na zamówienie.

// Modelka na zdjęciach – Kana <3