Nieraz na blogu pisałam już o crowdfundingu, nie zawsze pochlebnie. Sęk w tym, że przez lata ta szlachetna idea zupełnie się wypaczyła – zamiast wspierania nowatorskich idei robimy po prostu preordery. Na szczęście raz na jakiś czas na Kickstarterze pojawia się taki produkt jak Turtle Rover – pierwszy łazik ziemski, zbudowany przez studentów z Wrocławia. I od razu wraca wiara w ludzi.

Czemu piszę o łaziku? Ano, bo przemili konstruktorzy Turtle Rover zgłosili się do mnie kilka tygodni temu z pytaniem, czy nie chciałabym tego cuda przetestować. I to nie wyściubiając nosa poza firewalla, bo z mojego własnego domu, na ekranie komputera. Kto by odmówił?

W środowy wieczór dwa tygodnie temu umówiliśmy się na wirtualne spotkanie. Dzięki Team Viewerowi połączyłam się z komputerem ekipy będącej prawie 300 km ode mnie, w podwrocławskim lesie. Ale zamiast oglądać ludzi odpowiedzialnych za projekt i wymieniać uprzejmości, od razu znalazłam się w łaziku. Na ekranie pojawił się interfejs do sterowania gadżetem i obraz z kamery umieszczonej na przodzie.

Ale zanim o wrażeniach, trochę o samym łaziku. Jeśli nazwa kojarzy ci się z łazikiem marsjańskim, to bardzo dobrze, bo dokładnie o to chodzi. Co więcej, robi to ekipa osób odpowiedzialnych m.in. za projekt Scorpio, czyli budowę niewielkiego pojazdu do poruszania się po Czerwonej Planecie. Łazik i jego konstruktorzy zdobyli szereg nagród, w tym m.in. I miejsce na European Rover Challenge i wiele miejsc na podium, w tym w USA.

Na bazie doświadczeń ze Scorpio powstał Turtle. Wersja ziemska, bardziej komercyjna i przeznaczona dla geeków, miłośników elektroniki, sprzętu itp. Jak wygląda, możesz zobaczyć powyżej, natomiast w środku znajdziesz m.in. kamerę full HD, wi-fi (z zasięgiem nawet do 200 metrów) i system operacyjny oparty o RapsberryPi 3, na licencji open-source, dzięki czemu można go bez problemu rozbudowywać. Sam łazik waży około 8kg, a baterie wystarczają na około 4 godziny.

Turtle jest też wyposażony w tzw. manipulator, czyli robotyczne ramię, którym można podnosić różne przedmioty. Nie jest to najłatwiejsza rzecz na świecie i wymaga sporej wprawy, jeśli chcemy podnieść coś naprawdę małego, ale nie jest to nic, z czym po chwili ćwiczeń nie można sobie chociaż w podstawowym zakresie poradzić. Z tego, co wiem, jego budowa konsultowana była ze specjalistami m.in. od robotów saperskich, więc możecie być pewni, że wszystko działa tam jak należy.

Łazik prowadzi się lekko i bardzo, bardzo przyjemnie, a podgląd przez aplikację dawał takie chyba jeszcze więcej funu, niż gdybym stała tam osobiście. Szczególnie, że opóźnienie było minimalne. Z tego, co wiem, chłopaki testowali połączenie nawet z Australią, i wszystko działało jak trzeba. Jak wyglądała moja przejażdżka Turtle, możesz zobaczyć na filmie poniżej:

Twórcy porównują swój łazik do drona – daje mniej więcej te same możliwości, z tym ze zamiast eksplorowania przestworzy może eksplorować podziemia, np. jaskinie czy bunkry, a także tereny podmokłe, bo jest wooodporny. Zaletą jest fakt, że bateria łazika starcza na dużo zabawę.

Gdzie w tym wszystkim Kickstarter? Ano już dziś, tj. 22 sierpnia, Turtle Rover rusza na podbój świata z kickstarterową kampanią. Twórcy łazika chcą wyprodukować na początek około 40-70 pojazdów, bo jak sami mówią, wcale nie zależy im na masowej produkcji. Stąd też zaporowa cena za pojedynczy egzemplarz – od 1300 euro. Ale nie trzeba od razu sprzedawać nerki, żeby wesprzeć budowę innowacyjnego łazika – wpłacając nawet 30 euro możesz uczestniczyć w testach łazika, dokładnie takich, jak widziałeś na filmie powyżej i pomóc Polakom zbudować coś naprawdę nowatorskiego.

Tym samym mocno zachęcam do wsparcia. Właśnie tak od zawsze wyobrażałam sobie crowdfunding – jako wspieranie świetnych pomysłów, którym trudno jest w inny sposób pozyskać fundusze. To – taki romantyczny, nieskrępowany mecenat dla ludzi zdolnych, zamiast wspierania tych, którzy po prostu chcą minimalizować ryzyko biznesowe.

A oni zdolni są, oj zdolni.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o Turtle Rover, zobaczyć filmy i zdjęcia, koniecznie odwiedź stronę internetową www.turtlerover.com, Facebooka i wesprzyj kampanię na Kicstarterze. Twórcy pojawią się też prawdopodobnie w podcaście Mana Mana, gdzie będziecie mogli więc usłyszeć o nich więcej.