Dużo ostatnio w sieci świątecznych poradników zakupowych dla młodych, starych, zamężnych, dzieciatych, kobiet, mężczyzn i psów. Z wrodzonej przekory (oraz dlatego, że najzwyczajniej w świecie jest już dość późno na zamawianie prezentów z sieci), postanowiłam opowiedzieć tym razem o tym, czego geekowi ABSOLUTNIE nie kupować.


A poza tym – ta wiedza może uratować Ci życie. Serio.

Czytaj też: TOP5: Co kupić geekowi na święta 

 

1. Książki o wampirach

Tak przysłowiowo. Bo najgorsze, naprawdę NAJGORSZE co możesz zrobić geekowi, to kupić mu książkę w „modnym” temacie. Jeszcze kilka lat temu były to wampiry, potem zombie, teraz chyba tematy ornitologiczno-logiczne, czyli jakieś kosogłosy, więźniowie labiryntu i inne niezgodne.

Uwierz, w 99,999999999% przypadków to po prostu nie to, co interesuje twojego geeka. I w ogóle nie to, co interesuje jakiegokolwiek rasowego geeka, oprócz piętnastolatek (i -latków) uganiających się za torsem Roberta Patisona czy tą dziwną, drewnianą twarzą Kirsten Steward. Podobnie jak kupowanie Tolkiena (dawno ma), Martina (dawno przeczytał i potargał ze złości, a potem przeczytał jeszcze raz) czy nowego Sapkowskiego (dawno wyrzucił).

Kupowanie książek to w ogóle trudna sprawa, w zasadzie powinnam napisać o niej osobny poradnik. ;) Ale zawsze możesz kupić mu Marsjanina. To przynajmniej nauczy go, jak przetrwać samotną wyprawę na Czerwoną Planetę.

dracula_disapproves

 

2.Koszulki, o których wydaje Ci się, że wiesz co przedstawiają

Koszulki to prawdziwa geekowa zbroja, w której ten stawia czoło bezlitosnemu światu. Fandomowa koszulka jest dla geeka absolutnie wszystkim, dlatego zły wybór może doprowadzić do Trzeciej Wojny Światowej, zagłady nuklearnej i ataku smutnych fok jednocześnie. To prawie tak samo, jakbyś powiedział starwarsowcowi, że twoim ulubionym bohaterem Gwiezdnych Wojen jest kapitan Picard.

I choć koszulki są piękne, wcale nietrudno pomylić jeden motyw z drugim. Szczególnie, gdy w grę wchodzą modne ostatnio mashupy, czyli mieszanie fandomów (czego światłym przykładem są koszulki Othertees). Dlatego, choć to jeden z najlepszych prezentów na święta, lepiej trzymać się od niego z daleka. No chyba, że pozwolisz mu zaprojektować własną koszulkę.

jak_obrazic_fandomy

 

3. Prezenty, które pomogą mu „dorosnąć”

Co pewien czas ktoś z bliższej lub dalszej rodziny postanawia wyedukować geeka (szczególnie takiego zbliżającego się do zacnego wieku jezusowego na przykład) i kupić mu coś, co – w teorii – powinno zrobić z niego Prawdziwego Dorosłego Członka Społeczeństwa. Coś jakby prezentowy odpowiednik odłączania kabla od PCta, gdy grało się za dużo w młodości.

Są to najczęściej takie cudowności, jak książki o polityce, albumy ze zdjęciami Żywiecczyzny, szachy (tak, WIEM, że szachy są fajne. Ale w tym kontekście są szachami – machaniem palcem z dezaprobatą. To niedopuszczalne.), wszystkie odcinki Przyjaciół, albo na przykład karnet na kurs garncarstwa. Wszystko, byle tylko zająć się Poważnym Życiem(™), a nie pierdołami.

No więc nie. Nie idźcie tą drogą. Geek przyjmie, uśmiechnie się, a potem na kursie garncarstwa zacznie lepić Batmana. Bo nigdy nie jest się za starym.

 

4. Nudne prezenty

Podkategoria podpunktu wyżej, czyli grzech śmiertelny wszystkich obdarowujących, nie tylko obdarowujących geeków. Po prostu wbij sobie do głowy, żeby NIGDY, PRZENIGDY nie kupować skarpetek, krawatów i świątecznych zestawów prezentowych z kosmetykami.

Chociaż…

cthulhu_tie

 

5. Artur Szyndler, Saga o Katanie

Bo po prostu nie. To już lepiej skarpetki…