Psia sierść. Kąty, w których uwielbia zbierać się kurz. Książki, figurki i konsola. Tak wygląda moje codzienne, domowe pole bitwy w nierównej walce z roztoczami i kurzem. Przetestowałam odkurzacz Electrolux Ergorapido EER7ALLRGY by sprawdzić, czy znalazł się superbohater zdolny do pokonania kurzowego zła.

Długo zbierałam się, by napisać pierwszy w historii bloga wpis poświęcony… AGD. Ale czara goryczy się przelała. Mleko się wylało, a kości zostały rzucone. Innymi słowy – potrzebowałam dobrego sprzętu i znalazłam odkurzacz (niemal) idealny. Taki, który radzi sobie z psami, książkami, figurkami i tymi ogromnymi kłębami kurzu, które czasem wyskakują z kąta niczym kowboj w samo południe.

Więc dziś będzie o odkurzaczu Electrolux Ergorapido EER7ALLRGY, moim najlepszym partnerze w zwalczaniu domowego syfu.

Dlaczego akurat Electrolux Ergorapido EER7ALLRGY?

Zacznę więc od tego, że przez moje mieszkanie przewinęło się co najmniej kilka odkurzaczy. Był zwykły, był wodny, którego zabił remont i psia sierść, był automatyczny w stylu Roomba, którego psia sierść również pokonała. Przez długi czas myślałam, że skoro nie mam w domu dywanów, a odkurzacze padają u mnie jak muchy, to być może wystarczy miotła i regularne przecieranie półek wilgotną ściereczką.

Spoiler: nigdy, przenigdy nie myślcie, że w domu pełnym książek, figurek, dwóch psów i niezbyt regularnie sprzątających domowników wystarczy mieć tylko miotłę i ściereczkę. Nigdy.

Odkurzacz Electrolux Ergorapido EER7ALLRGY wybrałam, bo zależało mi na odkurzaczu stojącym. Takim, który by nie zajmował miejsca i wygodnie się prowadził bez nadwyrężania pleców. Zależało mi też na takim, który poradzi sobie z psią sierścią. W końcu – na odkurzaczu 2 w 1, który oprócz swojej głównej funkcji będzie też miał wyjmowaną część do odkurzania kanap czy półek.

Zalety Electrolux Ergorapido EER7ALLRGY

Choć na celowniku miałam jeszcze kilka innych modeli, ostatecznie wygrał lectrolux Ergorapido EER7ALLRGY. Dlaczego? Po pierwsze, jest lekki. Jego wagi (3,5 kg) zupełnie nie czuje się w dłoni. Po drugie, świetne prowadzi się po każdej powierzchni. Niezależnie, czy odkurzamy parkiet, dywan czy panele, odkurzacz nie blokuje się, nie zasysa materiału, nie sprawia problemów. Szczotka odkurzacza ma aż 180 stopni skrętu, dzięki czemu łatwo odkurzać trudnodostępne miejsca. A wierz mi, że psia sierść potrafi dostać się naprawdę wszędzie.

Electrolux Ergorapido EER7ALLRGY jest też dosyć cichym odkurzaczem. Mam wrażenie, że nawet najmocniejszy program (jest ich 3) pracuje ciszej niż w tradycyjnym sprzęcie. Najsłabszego nie słychać prawie w ogóle. Albo raczej – jest bardzo cichy, bo bezgłośnych odkurzaczy jeszcze nikt nie wymyślił.

Najjaśniejszą stoną Electrolux Ergorapido EER7ALLRGY  jest dostosowanie go do ludzi, którzy postanowili utrudnić sobie mieszkanie w domu poprzez sprowadzenie do niego dwóch gubiących z zawzięciem godnym lepszej sprawy sierść potworów. Czyli, w skrócie, do właścicieli psów. Główna szczotka zbiera włosy i kurz bezbłędnie, a dzięki światłu umieszczonemu na samym jej brzegu mogę dojrzeć włosiego dezertera w każdym zakamarku. Jeśli podczas odkurzania wewnątrz szczotki zostanie wkręcone w nią włosie (fuj), można jednym przyciskiem przeciąć je i łatwo wyczyścić odkurzacz.

Z kolei druga szczotka, przyczepiana już do wersji mini odkurzacza świetnie radzi sobie ze sprzątaniem dywanów, półek i figurek. Ma ona też sprytną lampę UV, która podobno zabija roztocza (ukłon w stronę alergików). Ale czy jest tak naprawdę, to musisz już rozstrzygnąć we własnym serduszku – ja spotkałam się z różnymi interpretacjami tej teorii. A skoro już przy małych przedmiotach jesteśmy, to bezworkowe odkurzacze (a takie są właśnie stojące sprzęty) idealnie się do tego nadają. Nawet jeśli przez przypadek wciągnę jakiś element, bez problemu mogę go wydostać z niewielkiego pojemnika, bez większej szkody dla wciągniętej zawartości.

Wady Electrolux Ergorapido EER7ALLRGY

Co mogłoby być lepsze? Na pewno długość czasu pracy. Ta na najwyższych obrotach wynosi 45 minut. Sporo? No sporo, nawet jak na moje całkiem przestronne mieszkanie. Ale trzeba pamiętać, żeby po skończonej pracy na pewno odstawić go na stację ładującą, bo w połowie drugiego odkurzania można się niemiło zdziwić. Do wad dorzuciłabym mały pojemnik na kurz. To tylko 0,5l, które ledwie starcza na porządne odkurzenie łóżek i kanap, a co dopiero na posprzątanie całego, usierściowionego jak jasne nieszczęście mieszkania. Na otarcie łez powiem, że odkurzacz czyści się wyjątkowo łatwo, więc częste opróżnianie pojemnika aż tak bardzo nie boli.

Na koniec rzecz dla niektórych najbardziej bolesna, czyli cena. Electrolux Ergorapido EER7ALLRGY kosztuje ok. 1200 zł. Moim zdaniem to rozsądna kwota za bardzo dobrze radzący sobie z wymagającym domem odkurzacz, na dodatek niespecjalnie odstająca od pieniędzy, jakie musicie zapłacić za inne odkurzacze pionowe. Zdaję sobie jednak sprawę, że tradycyjny sprzęt dobrej jakości można kupić już za 500-600 zł – to tylko i wyłącznie twój wybór, czy chcesz mieć coś mniej poręcznego, czy zgrabny i smukły odkurzacz, który nie zajmuje wiele miejsca w domu.

Podsumowanie – czy warto?

Podsumowując – odkurzacz Electrolux Ergorapido EER7ALLRGY to idealny sprzęt dla bezskutecznie walczących z sierścią, roztoczami, a także tych, którzy chcą bez obaw wysprzątać swoje zastawione figurkami i innymi durnostojkami półki. Niezwykle poręczny, lekki w prowadzeniu i cichy. Z drugiej strony – lampa UV to dość wątpliwy ficzer, za który prawdopodobnie dopłacamy kilka stówek, a mały pojemnik na kurz może być problemem przy większych mieszkaniach. No i cena, która nie każdemu się spodoba.

Więcej o tym, jak odkurzacz radzi sobie z sierścią posłuchacie w #003 odcinku spacerowego podcastu dla miłośników psów Daj Głos! Podcast, który prowadzę wspólnie z Pawłem. A na zachętę film o sierściogeddonie, który z tej okazji nakręciłam.