Nie, to nie fabuła najnowszej strzelanki AAA, a scenariusz fabularnej gry taktycznej, którą rozegrałam w zeszłą sobotę w Centrum Gier Fabularnych Furia w Dąbrowie Górniczej. Najbardziej niesamowitym miejscu, jakie odwiedziłam od lat, dodam.

Ale po kolei.

Miejscówka, czyli Furia w trzech słowach

W skrócie: Furia to miejsce, w którym można pograć w ASG. Ale nie jest to takie ASG najzwyklejsze, z dwóch powodów. Po pierwsze, wszystkie rozgrywki są fabularyzowane, co oznacza – ni mniej, ni więcej – że decydując się na rozgrywkę w Furii tak naprawdę odgrywamy mini-LARPa, ale z bronią. Albo – dla tych, którzy z fabularnym RPG za dużo wspólnego nie mają – możemy przeżyć dobrego FPSa w realu.

Furia_1

Po drugie, dla mnie równie ważne – CGF znajduje się w niezwykle klimatycznym miejscu. Plac boju zorganizowano bowiem w opuszczonej ciepłowni w Dąbrowie Górniczej, stylizując ją na podziemną bazę wojskową (mimo, że całość znajduje się nad ziemią ;)). Mamy tu więc laboratoria, tajne przejścia, tunele, sekcje otwarte i zamknięte, czujniki ruchu, dym, światła i inne cuda, które szczególnie spodobają się fanom postapokalipsy czy urban exploration (ja sama poczułam się jak podczas jednego z takich wypadów – bezcenne wrażenie!).

Gotuj się na wojnę

Furię odwiedziłam na zaproszenie (współ)właściciela i (współ)pomysłodawcy całego „zamieszania”, Karola Grzesicy. Dzięki temu miałam okazję wziąć udział w prawie czterogodzinnej rozgrywce z prawdziwymi mastahami, którzy najprawdopodobniej urodzili się ze sprzętem do ASG w ręce, czyli właścicielami, personelem i przyjaciółmi Furii. ;)

Zostaliśmy podzieleni na dwie, pięcioosobowe drużyny. Każdy z nas miał ze sobą łączność radiową, poprzez słuchawkę i walkie-talkie. W wyposażeniu znalazł się też oczywiście cały niezbędny sprzęt – karabin, wojskowa kurtka, maska na twarz i oczy, oraz „światełko umarlaka”, które należało włączyć i nieść przed sobą, gdy zostało się już zabitym i schodziło się z pola rozgrywki.

Furia_2

Time to start the battle

W sumie rozegraliśmy pięć scenariuszy w trybie: walka-rewanż (razem dziesięć gier): zwykłe „capture the flag” (w tym wypadku „capture the walizka” ;)), przeniesienie ładunku (w którym jedna drużyna przenosi, a druga jej w tym przeszkadza), wspomniana na początku modyfikacja pierwszej gry, polegająca na dodaniu piekielnie szybkiego zombie, a także dwa mocno fabularne tryby, czyli negocjacje z handlarzem (handlarz ma przesyłkę, którą można odebrać mu siłą albo targować się z nim w zamian za przedmiot ukryty na terenie Furii) oraz eskortowanie Gubernatora (który za Chiny Ludowe nie chce chodzić szybko, za to ciągle zdradza swoją pozycję głośnym kaszlem ;)).

lad_furia

Klimatu całości dodawały nie tylko fajnie wymyślone wyzwania czy sama miejscówka, ale wszystko co działo się dookoła – światła, muzyka, puszczane z głośników ścieżki dźwiękowe (np. stylizowane na radiowe wiadomości informacje o rozprzestrzeniającej się pladze zombie), a także dodatkowe efekty, jak chociażby zasłony dymne.

Osobiście najbardziej przypadły mi do gustu tryby fabularne

Osobiście najbardziej do gustu przypadły mi właśnie dwa ostatnie tryby, dając namiastkę dobrego LARPa i uzależniające rozgrywkę nie tylko od sprawnego posługiwania się bronią do ASG (z którym to skillem u mnie bardzo kiepsko ;)), ale także od zewnętrznych czynników i NPCów.

W sumie całość trwała prawie 4 godziny i dała mocny wycisk, zarówno psychiczny (knucie i planowanie), jak i fizyczny (wiadomo), ale także kupę dobrej zabawy. Myślę, że 3 godziny i jedna gra mniej (tak zazwyczaj właśnie grają klienci) byłyby optymalne, po 10 rozgrywkach byłam zdecydowanie zbyt zmęczona, by myśleć. Ostatecznie przegraliśmy, podejrzewam że w dużej mierze przez nieogarniających nowicjuszy w drużynie ;), choć tylko jednym punktem, więc nie ma powodów do wstydu.

Furia_3

ASG jest osom! No, prawie…

Czas na małe podsumowanie. Przede wszystkim, zawsze wydawało mi się, że ASG, paintball czy inne laser tagi to rzecz zdecydowanie nie dla mnie. Na szczęście w międzyczasie zdarzyła się Furia.

Dalej nie jestem specjalnie przekonana do strzelania jako takiego, ale dodanie całości otoczki fabularnej plus nieco postapo (!!!) sprawiło, że mogłabym tam praktycznie zamieszkać. Do tego rozgrywka to sporo tak potrzebnego ruchu, niekoniecznie na nudnej siłowni… Słowem: dawno nic tak bardzo nie trafiło w moje gusta, jak Furia właśnie.

Zdecydowanie wiem, że nie jest to moja ostatnia wizyta w tym miejscu i już zbieram ekipę chętnych wśród przyjaciół, by skopać co po niektórym tyłki. ;)

Minusy?

Żeby zachować (względną) obiektywność, należałoby wytknąć Furii nieco minusów. Gdybym tylko wiedziała, jak je znaleźć… ;)

Ale tak całkiem serio, moim osobistym minusem była rozgrywka z prawdziwymi wyjadaczami, którzy znają to miejsce jak własną kieszeń – przez co byłam w dużej mierze statystką, a nie głównym uczestnikiem rozgrywki. Chociaż to raczej szukanie dziury w całym, niż autentyczny zarzut, bo taka rola – na pierwszy raz – absolutnie mi nie przeszkadzała.

Można również zarzucić Furii tylko dwa dostępne piętra (z pięciu, które w budynku się znajdują), ale wiem od chłopaków, że pracują już nad następnymi. I choć może się wydawać, że dwa poziomy szybko się znudzą, to obawa ta ma realne podstawy tylko dla tych, którzy w Furii pojawiają się (bardzo) często. ASGowym casualom miejsce wystarczy na baaardzo długo, bo oba piętra to naprawdę ogromna przestrzeń.

Małym minusem jest niezbyt dokładnie opisany dojazd, przez co można się podczas dojazdu do Furii najzwyczajniej w świecie zgubić. Ale jak już raz się trafi (czy to z pomocą właścicieli, czy znajomych, którzy już tam byli), nie sposób zgubić się po raz drugi. ;)

Hall_C0-1

***

Wizytę w Centrum Gier Fabularnych Furia polecam absolutnie każdemu, kto kocha ASG, RPGi, LARPy, FPSy i ma blisko. ;)

Podsumowując i nie przedłużając – jestem zachwycona. Wizytę w Centrum Gier Fabularnych Furia polecam absolutnie każdemu, kto kocha ASG, RPGi, LARPy, FPSy i ma blisko. ;) Tym, co blisko nie mają, polecam również, bo warto przejechać kilkadziesiąt kilometrów, by przeżyć coś tak niesamowitego!

Ale dość tych subiektywnych zachwytów, pora żebyście przekonali się o tym wszystkim sami. :) Polecam z tej okazji furiowy film promocyjny, który znajdziecie poniżej. Zapraszam też oczywiście na stronę internetową Furii oraz na Facebooka (często pojawiają się tam konkursy, w których można wygrać wejściówki, więc warto!), gdzie znajdziecie więcej przydatnych informacji.

Do zobaczenia w Furii! :)

 // Zdjęcia i film dzięki uprzejmości CGF Furia