Dlaczego kobiety, które pragną być równe mężczyznom w szeroko pojętym IT organizują spotkanie dla… samych siebie? Toż to kompletnie bezsensowny pomysł, sztuka dla sztuki i zupełnie nie ten kierunek. Mniej więcej dokładnie tak myślałam, kiedy wybierałam się po raz pierwszy na spotkanie Geek Girls Carrots Silesia.

Mija prawie dokładnie rok, odkąd Karotki zagościły na Śląsku, a ja nie pofatygowałam się na to spotkanie ani razu, mimo że idea spotkań branżowych jest mi bardzo bliska. Dlaczego? Po części bo Geek Girls Carrots zawsze kojarzyły mi się z „mocnym” IT, po drugie z powodów, które umieściłam w pierwszym akapicie. Nie walczę o prawa kobiet, nie czuję się w pracy dyskryminowana i nie potrzebowałam w żaden sposób podkreślać faktu, że jestem kobietą w tradycyjnie „męskiej” branży. A GGC kojarzyło mi się dokładnie z tym wszystkim.

Czytaj też: Pog(R)adajmy w Katowicach

Nawet nie wiecie, jak się myliłam.

Geek Girls Carrots SilesiaGeek Girls Carrots Silesiaggc

Po pierwsze, na Geek Girls Carrots Silesia nie ma tam żadnego feministycznego bullshitu o tym, jakie jesteśmy dyskryminowane/lepsze/gorsze/inne. Nie uświadczyłam żadnego „bo my, kobiety…” i naprawdę na palcach jednej ręki (i to kalekiego drwala) jestem w stanie policzyć momenty, w których pojawiały się wątki sugerujące jakiś specjalny stosunek kobiet do kobiet (jakkolwiek to nie brzmi).

Po drugie, jest merytorycznie. Nie trzymamy się za ręce, nie śpiewamy „Małgośki” Maryli Rodowicz i nie wymieniamy się przepisami na ciasto (no dobra, wymieniamy, ale jednym, szczególnym przepisem). Halina z Onetu naprawdę rozwaliła system, pokazując jak moloch może pracować ze start-upem, potem Agnieszka z Evenei zaraziła nas mnóstwem pozytywnej energii, opowiadając o początkach swojej przygody z nowymi technologiami.

Po trzecie, Karotki wcale nie gadają tylko o programowaniu. ;) To mnie ucieszyło, bo oprócz partnera życiowego – programisty z twardymi technologiami mam mało wspólnego. Wprawdzie, z racji miejsca w którym się znajdowaliśmy (Chillid HQ), o miękkich technologiach oraz marketingu było raczej mało, na szczęście całość była strawna nawet dla tych, co programują tylko w WTF. ;)

Mea culpa

Słowem, dziewczyny – mea culpa, chapeau bas i jeszcze kilka innych obco brzmiących słów. Było mega. Prowadząca na piątkę, atmosfera na szóstkę, spotkanie… chyba na siódemkę. ;) Już wiem, że na pewno będę stałym bywalcem, tym bardziej, że jest szansa, że Karotki mogą przenieść się do Katowic. A właśnie, tym samym pora na…

Ogłoszenie parafialne

Dziewczyny, do wzięcia jest zaszczytna rola organizatorki Geek Girls Carrots Silesia. Już od przyszłego razu (lub od grudnia, jeśli formalności nie uda się dopiąć wcześniej). Spotkania mogą zostać w Gliwicach, mogą też przenieść się nieco bliżej centrum naszej aglomeracji, czyli do Katowic. Potrzebna jest tylko chęć i zapał do pracy.

Jeśli którakolwiek z Was chciałaby podjąć się tego odpowiedzialnego zadania, skontaktujcie się z dotychczasową organizatorką eventu, Anią na anna [małpka] chillid.pl.

Do zobaczenia! :)

photo credit: Ed Yourdon via photopin cc