Tworzę ten wpis, gdy za oknem jest naprawdę buro. To taka „górska” pogoda – w sam raz, by wyjść na dłuższy spacer i nie wrócić w przepoconych ubraniach. Gdybym była teraz na wyczekiwanych wakacjach, prawdopodobnie czytałabym jakąś książkę na tarasie albo przy szeroko otwartym oknie.

Tak, to też zdecydowanie „książkowa” pogoda, nie uważasz? :)

Zadziwiające, jak wiele Polaków w wakacje czyta. Jeśli wpiszesz w wyszukiwarce „książki na lato”, pojawi się tysiące zestawień w miliardzie różnych gatunków. Jakby wyjazd na wakacje był okazją do nadrobienia wszystkich tych burych miesięcy, w których nie udało nam się przewrócić ani pół strony.

Ja też tak mam, wiesz? :) Jedną ręką pakuję się już powoli na wyjazd w góry, ale w głowie ciągle kłębi się: „co ja będę wtedy czytać?”. Powoli kompletuję listę, ale pomyślałam, że tobie też przyda się kilka sprawdzonych podpowiedzi.

Dlatego przygotowałam zestaw przystępnych jeszcze-nie-czytadeł-ale-już-nie-bardzo-ciężkich-książek w moich ulubionych gatunkach, które mogę z ręką na sercu ci polecić na (mam nadzieję) wkrótce upalne dni. Starałam się wybierać serie, w razie gdybyś miał na wakacjach turbo dużo czasu.

Moje książki na lato

Klasyka Fantastyki

pasterska_korona1. Świat Dysku, Terry Pratchett

Nie ma bardziej letniej lektury niż książki Pratchetta. Absurdalnie zabawne, nie za grube i jest ich tyle, że spokojnie możesz zabrać na wakacje co najmniej kilka. Z premedytacją nie podaję tu jednej, konkretnej książki, bo nie czuję się na siłach, by wskazać najlepszą lub tę, od której powinieneś zacząć. Pokusił się o to za to Marcin z Lektury Obowiązkowej, więc jeśli jeszcze nie miałeś do czynienia z tym uniwersum, koniecznie przeczytaj Od czego zacząć przygodę ze „Światem Dysku” Terry’ego Pratchetta na blogu Marcina.

Niedawno na rynku pojawiła się ostatnia już książka zmarłego pisarza, Pasterska Korona. To tytuł, który pisał wraz z córką (dyktując) i ciągle boję się do niego zajrzeć – głównie dlatego, że przedostatnia część Świata Dysku była naprawdę słaba. Mimo to prawdopodobnie będzie to jeden z tytułów, który zabiorę ze sobą w walizce.

Autostopem-przez-galaktyke_Douglas-Adams2. Autostopem przez Galaktykę, Douglas Thomas

Książki Douglasa Thomasa są trochę jak Świat Dysku, tylko że w kosmosie. Historia ostatniego mieszkańca Ziemi, który – zgodnie z tytułem – podróżuje po wszechświecie na gapę, przeżywając najróżniejsze przygody, to pozycja idealna na plażę. Nie na darmo wspominam tu o Świecie Dysku, bo Douglas raczy czytelnika podobnym, absurdalnym humorem. Książek jest aż pięć, albo jak sam autor twierdzi, jest to „trylogia w pięciu częściach”. Nie są one przesadnie opasłe, więc do walizki zmieszczą się przynajmniej dwie. Uwaga! Całość wydano już kilkanaście lat temu i od tej pory wznawiano bardzo sporadycznie – być może będziesz musiał wspomóc się antykwariatem, biblioteką albo ebookiem.

Jeśli czytałeś już wszystkie części, to na pewno ucieszy cię fakt, że niedawno wydano kolejną, o tytule I jeszcze jedno… Autostopem przez Galaktykę, tym razem napisaną przez Eoina Colfera. Jeszcze nie wiem, czy jest dobra, ale sprawdzę. :)

pan_lodowego_ogrodu_tom_13. Pan Lodowego Ogrodu, Jarosław Grzędowicz

Mam nadzieję, że nie pogniewasz się za wrzucenie Pana Lodowego Ogrodu do klasyki. Mimo, że książka jeszcze młoda, to jednak w Polsce już stała się kultowa. I idealnie pasuje na leniwe popołudnie na hamaku. :)

Seria opowiada o Vukko, człowieku, który szuka swoich kolegów naukowców na tajemniczym świecie zwanym Midgaard. Obcych ziem nie zamieszkują zielone ludziki, ale raczej wariacja na temat mieszkańców epoki średniowiecza przeplatanego z Wikingami. Nie jest to na pewno zwykłe czytadło – o to świetnego pisarza nie byłabym wstanie posądzić – ale akcja mknie bardzo wartko, a kolejne tomy połyka się w błyskawicznym tempie.

Jeśli planujesz zakup, to szczególnie polecam wydanie, które widzisz na grafice obok. Przepięknie wygląda!

 

 

i-uczen-skrytobojcy

4. Trylogia Skrytobójcy, Robin Hobb

Książka, którą pamiętam jeszcze z liceum. W bibliotece wiecznie brakowało któregoś tomu. :) Miałam spory problem, bo Trylogię Skrytobójcy czyta się jednym tchem.

Ostrzegam, że to fantasy z krwi i kości, więc będzie magia, miecze, królestwo, intrygi. Plus dziecko z nieślubnego łoża, które uczyć się będzie sekretnej sztuki eliminowania przeciwników bez wzbudzania podejrzeń.

Słowem: brzmi jak idealna pozycja na lato, a przy tym klasyka klasyk. I wydawnictwo MAG wydało ją ostatnio w przepięknym wydaniu.

 

 

Strzała kusziela_5. Trylogia Kusziela, Jaqueline Carey

Ponieważ ostatnio Mysz w swoim podkaście przyznała się, że Trylogię Kusziela zna i lubi, pora na mój coming out – to również jedna z serii, którą darzę ciepłymi uczuciami. Przy tym mocno babska, więc czujcie się ostrzeżeni.

Trylogia dzieje się bowiem w świecie, w którym znaczącą rolę ma Trzynaście Domów – trzynaście miejsc rozkoszy. Główna bohaterka jest kurtyzaną w jednym z nich. I to kurtyzaną nie byle jaką, bo trafioną tytułową strzałą Kusziela, a więc stworzoną, by czerpać przyjemność z bólu.

Zanim pomyślisz, że to fantasy wersja 50 twarzy Gray’a spieszę powiedzieć, że nie ma tu taniego porno dla gospodyń domowych, a sama książka została napisana na długo przed wyczynami pani L. L. James.

Tak, to czytadło, ale bardzo przyjemne i – co najważniejsze – z wartką, wakacyjną akcją. :)

Fantastyczne nowości

klamstwa-locke-a-lamory1. Seria Niecni Dżentelmeni, Scott Lynch

Locke Lamora to złodziej-dżentelmen, a każda książka z serii opisuje jeden, niezwykle skomplikowany przekręt. Wszystkie skojarzenia z Ocean’s Eleven w połączeniu z Arsene Lupinem jak najbardziej wskazane. :)

Oprócz anatomii przekrętu seria ma oczywiście drugi, równie ważny wątek – Locke lubi podpadać nie tym ludziom, którym trzeba i pakować się w sytuacje bez wyjścia. Jego wyjątkowe umiejętności w tym zakresie oznaczają wplątanie się w politykę i sprawy wielkiej państwowej wagi, a to nigdy bohaterom literackim nie wychodzi na zdrowie.

Książki o Lamorze są barwne, napisane ciekawym językiem i… ciągle się tworzą, bo to seria na tyle świeża, że nie została jeszcze domknięta. Ostrzegam! ;)

2. Litr ciekłego ołowiu, Andrzej Pilipiuklitr-cieklego-olowiu

Mimo, że cenię Andrzeja, nie mam najlepszego zdania o jego wędrowyczowych wyczynach. Skrzydła rozwija dopiero w opowiadaniach, szczególnie jeśli nie pisze o najbardziej znanym pijaku w Polsce. Gdy na horyzoncie, jak w najnowszym tomie, pojawia się dodatkowo Robert Skórzewski (debiutował bodajże w 2586 kroków, które też szczerze polecam) i Robert Storm, to już wiadomo, że będzie nieźle.

No i faktycznie nieźle jest i w Litrze ciekłego ołowiu. Osiem błyskotliwych tekstów: trochę postapo, trochę Piłsudskiego, trochę nauki. A wszystko podane lekkostrawnie, jak to u Pilipiuka bywa.

Swoją drogą, to nie jedyny bezwędrowyczowy tom opowiadań. Warto przeczytać je wszystkie.

 

i-marsjanin3. Marsjanin, Andy Weir

Nie wiem, czy jeszcze komukolwiek muszę Marsjanina przedstawiać. Chcę go tu tylko przypomnieć, bo idealnie wpasowuje się w wakacyjny klimat. Weir pisze z polotem, dużą dawką humoru, przemycając przy tym sporo specjalistycznej wiedzy, która może się przydać, gdy kiedyś wylądujecie na Marsie. ;)

Po lekturze możecie jeszcze „dobić się” filmem z Mattem Damonem. Niezły.

 

 

 

 

i-echopraksja4. Echopraksja, Peter Watts

Czyli kontynuacja Ślepowidzenia, mojej ukochanej książki ostatnich lat (tak, wiem że wspominałam już o tym pierdyliard razy, ale może zapomniałeś… ;)). Oczywiście na prawach kontynuacji, więc by ją zrozumieć trzeba poznać najpierw zdecydowanie niewakacyjny oryginał.

Echopraksja jest bardziej przygodowa, akcja toczy się w niej wartko i daleko jej do klimatu kosmicznego terroru, jak w części pierwszej. Być może poziomem przystępności nie dorównuje opowiadaniom Pilipiuka czy Locke’owi Lamorze, ale ciągle nie przemagluje nam tak szarych komórek jak książki Dukaja.

Aha, no i są wampiry. Kto pamięta wampiry ze Ślepowidzenia, będzie wiedział, że ich obecność to zapowiedź epickiego wątku fabularnego.

Niekoniecznie fantastyka

1. gallileusz_okladkaZ Gallileusza też się śmiali, Albert Jack

Mocno wierzę, że wakacje nie muszą równać się wyłączeniu wszystkich komórek mózgowych i że można się na nich czegoś pożytecznego nauczyć – oczywiście w dość niezobowiązującej formie.

Z Gallileusza też się śmiali to zbiór historii o największych myślicielach i wynalazcach tego świata, którym… nie zawsze się udawało. Albo którzy spotkali się z niezrozumieniem rodziny, przyjaciół i środowiska naukowego. A mimo to dopięli swego i wynaleźli rzeczy, które zmieniły współczesny świat. Gallileusz podaje te historie przystępnie, w krótkich sekcjach, w sam raz na plażę.

Więcej o książce napisałam w dość obszernej recenzji, do której serdecznie zapraszam.

2. What If?, Randall Munroewhat_if

Podobnie jak Gallileusz, What If? jet książką popularnonaukową. Tym razem mowa nie o wynalazcach, a o eksperymentach (często wyłącznie myślowych) przeprowadzanych przez autora, rysownika stojącego za nerdowskim komiksem XKCD. Jeśli chciałbyś się dowiedzieć, czy upuszczony z atmosfery stek na pewno się upiecze albo jak długo łódź podwodna przetrwa w przestrzeni kosmicznej, to sięgnij po What If? bez wahania!

A po więcej szczegółów również zapraszam do recenzji na blogu.

 

 

i-steve-jobs3. Steve Jobs, Walter Isaacson

Oprócz fantastyki i nerdowskich różności bardzo lubię czytać biografie. Od kilku lat jestem też wierną fanką i posiadaczką sprzętu z jabłkiem na obudowie. Mimo to nie dlatego (albo przynajmniej nie tylko dlatego) chciałam polecić ci biografię Jobsa.

Chodzi o sposób, w jaki Isaacson napisał Steve’a Jobsa. Książkę czyta się jak dobrą beletrystykę, po części dzięki stylowi autora, ale w dużej mierze po prostu dlatego, że legendarny założyciel Apple’a miał bardzo barwne życie. Jedynym problemem ksiązki może być objętość (liczy ponad 600 stron), ale gwarantuję, że jeśli zdecydujesz się zabrać ją na urlop, nie będziesz potrzebować nic innego.

 

 

 

 

// Ufff… tyle ode mnie. Masz własne typy? Zostaw je w komentarzu! :)