Dzisiaj obudziłam się w nowym, innym świecie. Wszystko za sprawą konferencji Google I/O 2016, która zachwyciła technologicznym rozmachem, ale i brutalnie wyrywała nas z ciepłych foteli. Przyszłość zaczyna się teraz – czy lepsza?

Z reguły ani nie oglądam, ani nie komentuję wydarzeń technologicznych. Mimo to chcę zrobić wyjątek dla konferencji amerykańskiego giganta. Dlaczego? Bo podziało się sporo: Google Home, komunikatoryAllo i Duo, natywne aplikacje… W szczegółach o konferencji poczytać możecie chociażby w serii artykułów na Spider’s Web, a ja dziś chciałabym powiedzieć tylko jedno:

Zaczynamy nową erę

Google pokazał nam, jak już niedługo wyglądać będzie nasze życie. Jak poszerzy i uzupełni się nasze postrzeganie świata, gdy zaczniemy żyć w zgodzie z technologią. Nadszedł Google Home, wirtualny asystent, już poza ekosystemem smartfona. Ten mały, niepozorny głośnik połączy wszystkie urządzenia w naszym domu w sposób znany do tej pory tylko z filmów sci-fi. Dziś, za chwilę, stanie na naszej szafce nocnej, w kuchni, na półce.

Ale przyszłość wkracza też w naszą komunikację, w nas samych. Kontekstowy chat Allo, choć mnie nie przypada do gustu, prawdopodobnie stanie się hitem wśród (obecnie) 15-, 16-letnich dzieciaków. Ich coraz szybsze, bardziej otwarte, pełne technologii życie z radością przyjmie wszystkie komunikacyjne ułatwienia: tak, jak przyjęło znikające w okamgnieniu zdjęcia czy emoji. To, że asystent podpowie im, co napisać – a nawet odpowie za nich – będzie zaletą, nie wadą nowych telefonów Google.

Strzeż się Apple

Dziś na rynku technologii jest tylko jeden król – i już dawno nie jest nim Apple. Choć ten ostatni w dalszym ciągu niepodzielnie rządzi wśród urządzeń ergonomicznych, łatwych w obsłudze i o ciekawym designie, Google już dawno wyszło poza układy scalone, w kierunku nowego stylu życia, nowej percepcji świata, przyszłości.

I choć firma Steve’a Jobsa stara się być wierna ideałom założyciela: inwestuje w edukację, naukę, wciąż walczy o to, by technologia była też sztuką, nie może równać się z rozmachem i odwagą, z jaką Google chce zmieniać naszą rzeczywistość.

Skynet?

Czy ktoś gigantowi może zagrozić? I czy czeka nas ponura wizja zbuntowanego Skynetu? Czas pokaże. Jak każda korporacja, tak i Google powinno trzymane być w ryzach. Pamiętajmy jednak, że przed totalną inwigilacją chronić możemy się tylko i wyłącznie my sami – bo to my, nikt inny, mamy kontrolę nad tym co, jak i kiedy oddajemy w ręce maszyn.