Podobno darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Niestety koń, o którym piszę, nie tylko zęby ma w opłakanym stanie, ale nie ma też dwóch nóg i paraduje z ogonem na czole. Żeby nie przedłużać bardziej tej żenującej metafory powiem krótko – HBO GO to jedna z najgorszych usług internetowych, z jaką przyszło mi się ostatnio spotkać.

Rzadko, właściwie to prawie nigdy, nie zdarzyło mi się na blogu narzekać na produkt czy usługę. Zwyczajnie jestem dużym dzieciuchem i wszystko bezkrytycznie mnie zachwyca. Fakt, że zdecydowałam się napisać ten tekst, może ci, drogi czytelniku, przybliżyć poziom mojego wkurzenia.

HBO GO dostałam w prezencie, w konkursie na Twitterze – od Samsung Polska. Z wypiekami na twarzy rzuciłam się do przeglądarki, żeby nadrobić wszystkie cudowne filmy i seriale, które do tej pory nie były mi dane. Wpisuję login, hasło i… że co? Podaję usługę, dzięki której otrzymałam dostęp…?

„WTF?” myślę sobie w lengłydżu, bo oczywiście wcześniej o HBO GO nie czytałam. I dostaję pierwszy strzał w kolano – w dobie Netflixów, Amazon Prime’ów i innych VOD, które niedługo zaleją nasz kraj, HBO GO można kupić tylko w parze z innym produktem lub usługą, na przykład telewizorem albo kablówką.

Możesz sobie wyobrazić moją minę i cichutko płaczący portfel, który tym razem nie będzie miał raczej okazji uszczuplić się o kilka złotych. Wprawdzie w UPC, które posiadam, HBO nie kosztuje fortuny, ale zobowiązać się trzeba na rok lub dwa lata – a ja lubię mieć możliwość zrezygnowania z usługi, jeśli ta mi nie pasuje.

No ale nic… Zakasałam rękawy, w końcu jest Gra o Tron, Sillicon Valley, filmy, dokumenty, cuda na kiju! Co może pójść nie tak?

Okazuje się, że nie tak może pójść dokładnie wszystko. Zastanawiam się, od czego zacząć. Może będzie najłatwiej od poziomu wkurzenia.

hbo-go-ps4

Aplikacja jest. Co z tego, skoro nie da się jej uruchomić?

Aplikacja na PS4. Netflix przyzwyczaił mnie do oglądania filmów i seriali jak przystało – na telewizorze, siedząc wygodnie na kanapie. Oczywiście HBO GO ma własną aplikację konsolową, ale również oczywiście Polakom nie dane jest dostąpić zaszczytu jej używania. A nawet jeśli dane by było, polecam zapoznać się z instrukcją, co należy zrobić, by zalogować się na swoje konto. Dla przypomnienia, kroki dla aplikacji Netflixa:

  1. ściągnij appkę z PSN,
  2. zaloguj się loginem i hasłem jak zwyczajny człowiek,
  3. profit!

HBO GO można wprawdzie odpalić bezpośrednio na telewizorze, ale tylko pod warunkiem, że… ma się taki odpowiedni telewizor. Ja nie mam.

Problemy z połączeniem. Apogeum mojej irytacji osiągnęłam na urlopie, na który specjalnie zabrałam laptopa, żeby wieczorami ponadrabiać trochę seriali. Nie wiem, czy to tylko mój problem (potwierdź w komentarzach, proszę), ale jakość streamingu w HBO jest koszmarna. Nie mówię tu o jakości obrazu, ale wiecznym doładowywaniu, przerywaniu streama… Na wyjeździe z takim-sobie (acz nienajgorszym) internetem nie byłam w stanie obejrzeć NIC. W domu, z doskonałym internetem 250 mb/s i 2 częstotliwościami, wyjście do innego pokoju niż ten, w którym jest router oznacza powrót do epoki, gdy filmy ściągały się pół nocy. Koszmar. Dla porównania – Netflix śmigał aż miło.

HBO twierdzi, że jestem piratem. Ja za usługę nie zapłaciłam, ale inni ludzie tak. Nikt z nas nie kradnie HBO ich cennych zasobów, tylko zupełnie legalnie ogląda je na własnym, legalnym koncie. Mimo to HBO bombarduje mnie przed każdym filmem wielką planszą przestrzegającą przed piractwem. Planszą, którą piraci z łatwością wywalą przy pierwszej okazji, dodam.

Chciałam tylko przypomnieć, drogie HBO, że mamy rok 2016, a nie 1996 i tak się własnego klienta nie traktuje.

Konia z rzędem temu, kto powie mi, na którym odcinku skończyłam i który powinnam oglądać teraz.

Konia z rzędem temu, kto powie mi, na którym odcinku skończyłam i który powinnam oglądać teraz.

Nie wiem, co już obejrzałam, a co nie. No dobra, generalnie wiem, bo jeszcze demencja mnie nie dopadła. Ale non-friendly panel HBO GO oczywiście nie przewiduje takich ekskluzywnych udogodnień jak historia aktywności po wejściu na profil serialu czy – nie daj boże – sugerowanie filmów i seriali na podstawie wcześniej obejrzanych. O nie! W końcu komuś mógłby przez przypadek spodobać się pomysł oglądania przez internet! Zamiast tego historia aktywności ukryta jest w menu bocznym, co jest absolutnie, totalnie wręcz nieintuicyjne.

Aplikacja mobilna to jakaś kpina. Naprawdę, szkoda gadać.

I wiesz, co jest najgorsze? Że pod względem zawartości HBO obecnie bije polskiego Netflixa na głowę. Dwa tygodnie temu obejrzałam nowego Mad Maxa, teraz w usłudze dostępne są między innymi najnowsze Gwiezdne Wojny, najnowsi Avengersi i kilka dobrych animacji Disneya/Pixara. Z przyjemnością zapłaciłabym za dostęp do internetowej usługi, którą bez problemu odpalić mogę na telewizorze.

Niewątpliwie decyzja o takim, a nie innym modelu dystrybucji wynika z wyliczeń Poważnych Panów w Garniturach, którym w wyliczeniach wyszło, że abonament zwykłej, stacjonarnej telewizji lepiej się kalkuluje. Potwierdzają to zresztą niespecjalne wyniki HBO Now, czyli nieśmiałe próby dystrybucji treści w modelu netflixowym. Wierzę, że HBO się jednak opamięta, wyjdzie z epoki kamienia łupanego i pozwoli nam się cieszyć legalnymi treściami w dobrej cenie.

Zostanę jednym z pierwszych klientów.