Ten tekst miał nigdy nie powstać.  Miała być po prostu galeria zdjęć z IEMa, ochy i achy, trochę marudzenia na KT Bullets i tyle. Traf (i internet) chciał jednak inaczej…

Wszystko za sprawą tekstu Troyanna (od którego podkradłam zresztą pierwsze zdanie tekstu), o wiele mówiącym tytule: „Być gimbusem jeszcze raz”. Generalnie chodzi o to, że Troyann, podobnie jak ja, na Intel Extreme Masters Katowice był, podobało mu się, ale LoLa nie lubi, bo gra w niego gimbaza. I że cała impreza wzbudziła w nim gimbusiarskie wspomnienia.

W zasadzie wypowiedź jak każda inna, ale im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej mnie to wkurza.

Dlaczego? Bo jest zupełnie inaczej.

IEM_2014_jestemgeekiem_01

IEM był i jest szansą na pokazanie w Polsce (wreszcie!), że my jako gracze „gimbusami” (rozumianymi jako rozwydrzone pryszcze na dupie w wieku gimnazjalnym) nie jesteśmy, że e-sport to faktycznie sport i tak dalej. Po prostu – że to hobby jak każde inne, dla ludzi w różnym wieku.

No i miałam nadzieję, że tak właśnie było. Do czasu tego tekstu.

Kurczę, w końcu przecięty gracz ma średnio między 27 a 33 lata!  I nie ma znaczenia, czy to League of Legends (w które gra bardzo dużo osób, które nawet takiego tworu jak gimnazjum nie uświadczyły!), Counter Strike, World of Warcraft czy Sims. „Gimbusów” graczy jest na świecie naprawdę mniejszość.

IEM_2014_jestemgeekiem_03

Gry są studiowane, z gier pisze się doktoraty, o grach tworzy się konferencje. W końcu w gry się gra – dla przyjemności, dla sportu i w każdym wieku.

Ja wiem, że to naprawdę pierdoła i w ogóle peace, love i ogórki, ale mnie autentycznie poruszyło. Bo jest wiele osób w Polsce, które wizerunek elektronicznej rozrywki chcą zmienić i wiele takich, które ciągle zmagają się ze stereotypem gier wideo jako hobby dla pryszczatych nastolatków.

IEM_2014_jestemgeekiem_05

I właśnie dlatego powtarzanie stereotypów tak wkurza. Szczególnie, gdy robią to internetowi influencerzy.

A może przesadzam?

***

Aha, na IEMie było über. Łapcie nieco fotek.