Wyobraź sobie świat, w którym zawsze budzisz się wypoczęty, ruszasz się dokładnie tyle, by twoje mięśnie prawidłowo się rozwijały (i to bez specjalnego wysiłku), idealnie wiesz, co jeść, by najlepiej służyło Twojemu ciału… Niestety, taki świat nie istnieje. Za to można się do niego bardzo zbliżyć, zakładając napakowaną elektroniką opaskę Jawbone UP.

Czym jest Jawbone UP?

O Jawbonie dowiedziałam się z bloga Pawła Opydo i od razu wiedziałam, że to cacko musi wpaść w moje geek-łapki. Teraz, po kilku miesiącach od pierwszego czytania, z dumą mogę powiedzieć: Ja również mam i również jestem zakochana. ;)

Jawbone UP to inteligentna opaska na rękę, umożliwiająca śledzenie twoich aktywności, takich jak: spanie, ruch, jedzenie oraz kontrolę nad nimi dzięki aplikacji na telefony z systemami Android i iOS.

Jawbone Up

Od razu na początku tekstu zgodzę się z Pawłem (i kilkoma innymi recenzentami, których opinie czytałam w sieci) – Jawbone to gadżet przede wszystkim lifestylowy, a więc przeznaczony dla osób, które chcą poprawić jakość swoich codziennych aktywności, ale nie są fitness-freakami.

Opaska pozwala na zapisywanie tego, co robimy w ciągu dnia (jak śpimy, jak się ruszamy – tak, granie w gry komputerowe też się tam znalazło ;)), ustalanie celów, do jakich chcemy dążyć i… dążenie do nich. To połączenie inteligentnego budzika z krokomierzem, aplikacją liczącą kalorie i prywatnym trenerem osobistym.

Czyli, jeśli jesteś w stanie bez zaglądania do tabelki stwierdzić, ile dane danie ma kalorii, na siłowni jesteś 5x w tygodniu i opanowałeś do perfekcji sen polifazowy, to nie czytaj dalej – na pewno znajdziesz na rynku milion innych, lepszych urządzeń. Za to, jeśli jesteś takim casualem jak ja… Zapraszam ;)

Jak wygląda Jawbone UP?

Jawbone UP wygląda… nieziemsko. ;)  To gumowa (tylko z zewnątrz!) opaska, o świetnym, dość designerskim wyglądzie.

Dostępna jest w kilku kolorach, mnie w udziale przypadł czarny, z czego bardzo się cieszę, bo jest dość neutralny – a pamiętajmy, że żeby działała dobrze, opaskę nosić trzeba przez cały czas!

jawbone_up

Jeden (płaski) koniec jest guzikiem do przełączania się pomiędzy trybami (dziennym i nocnym), drugi, z napisem Jawbone, jest wyjmowany i kryje w sobie końcówkę umożliwiającą podłączenie opaski do smartfona oraz – poprzez przedłużkę z USB – np. do komputera, aby naładować opaskę (w pełni naładowana może nam służyć do 10 dni).

Opaska jest też „wszystkoodporna” – można ją dowolnie wyginać, bez problemu radzi sobie ze wstrząsami, wahaniem temperatur i wilgocią!

Ale uwaga! Jeśli chodzi o to ostatnie, to zdecydowanie bez przesady – w Jawbonie nie powinno się kąpać w wannie czy pływać na basenie, za to (podobno) bez problemu radzi sobie np. z ulewą czy prysznicem. Ja jestem mocno sceptyczna i opaskę ściągam, gdy wchodzę pod prysznic, ale być może ktoś w komentarzu potwierdzi, że nie ma z tym problemu.

Dodatkowo, materiał użyty do stworzenia Jawbone jest bardzo przyjazny dla alergików. Innymi słowy, opaska nie uczula – i jako alergik totalny mogę to zdecydowanie potwierdzić. Jawbone UP noszę bez przerwy od Wigilii i od tej pory nie pojawiło się u mnie ani jedno zaczerwienienie czy swędzenie.

To bardzo ważne, jeśli chcemy żeby gadżet był z nami 24 godziny na dobę.

Jawbone UP poprawia jakość snu

Jeśli śledzicie bloga od początku, to wiecie że mam tycią obsesyjkę na punkcie dobrego i zdrowego snu.  Próbowałam kilku metod, by budzić się zawsze rześka i wypoczęta, z różnym skutkiem. Na szczęście Jawbone robi to teraz za mnie. ;)

→ Przeczytaj: Wielki test rannego wstawania 

W trybie nocnym opaska śledzi długość i jakość snu. Po zsynchronizowaniu się z aplikacją, możemy na czytelnych wykresach zobaczyć, jak długo spaliśmy, czy był to sen płytki czy głęboki, ile razy w ciągu nocy się budziliśmy itp. Dane porównywać można z narzuconym sobie celem, ustawianym przy pierwszym odpaleniu opaski (rekomendowana długość snu to między 7 a 9 godzin).

Ale to nie wszystko, im więcej Jawbone UP wie o naszym śnie, tym lepiej realizuje dwie pozostałe funkcje:

Budzik idealny

Bez zbędnego wymądrzania się i w dużym uproszczeniu – aby czuć się wyspanym, należy obudzić się w odpowiedniej fazie snu. Na pewno znasz ten schemat, kiedy budzik dzwoni po ośmiu godzinach porządnego snu, a ty nie możesz zwlec się z łóżka? No właśnie.

Budzik dzięki mierzeniu faz snu jest w stanie wybudzić dokładnie wtedy, kiedy zakończyłeś głęboki sen.

Budzik wbudowany w opaskę, dzięki mierzeniu poszczególnych faz snu właściciela, jest w stanie „wstrzelić się” w odpowiedni moment i wybudzić delikatnym wibrowaniem dokładnie wtedy kiedy zakończyłeś głęboki sen. Wystarczy ustawić godzinę, o której chcielibyśmy się obudzić i „okno czasowe”, w którym Jawbone może działać – np. (jak u mnie) 20 minut. Jawbone UP ma wtedy aż 40 minut swobody (20 minut przed budzikiem i 20 minut po budziku), by obudzić mnie w najoptymalniejszym momencie.

OCENA: Dla mnie jest to absolutne odkrycie roku i w zasadzie funkcja, dla której w pierwszej kolejności zapragnęłam mojego Jawbone’a. Opaska faktycznie budzi dokładnie wtedy, kiedy trzeba, najczęściej kilka minut przed budzikiem. Ewentualne dosypianie do prawdziwej godziny (mam też ustawiony budzik w komórce, just in case) powoduje, że za kilka/kilkanaście minut czuję się jak świeżo wykopane zwłoki – więc przestałam to robić i wstaję wtedy, kiedy budzi mnie Jawbone – z dobrym skutkiem.

Powernaping – wspomaganie krótkich drzemek w ciągu dnia

Coś dla miłośników snu polifazowego (czyli krótkich drzemek w określonych odstępach czasowych w ciągu doby, a nie jednego, długiego snu), albo tych, którzy chcieliby nieco odpocząć w ciągu dnia.

Jawbone posiada funkcję Power Nap, umożliwiającą krótkie (ale optymalne!) drzemki – maksymalnie do 45 minut. Funkcja działa identycznie jak budzik – ustawiamy długość drzemki (jest opcja „optymalna”, którą polecam zostawić włączoną), a Jawbone dzięki analizie naszego snu budzi nas tuż po zakończeniu fazy snu. Dzięki temu nawet po 20 minutach czujemy się wypoczęci.

OCENA: Nie jestem wielkim fanem power napów, próbowałam w ten sposób zregenerować się może raz czy dwa razy – działało, ale bez szału. Z tym, że było to na początku mojej przygody z opaską, kiedy ta nie nauczyła się jeszcze porządnie mojego snu. Trudno mi więc rzetelnie ocenić funkcję.

Jawbone UP pomaga więcej się ruszać

jawbone-up-(1)Jak już wspomniałam, Jawbone jest też po trochu krokomierzem i elektronicznym „prztyczkiem w nos” dla ludzi, którzy nie lubią się ruszać.

Te funkcje działają w trybie dziennym, czyli gdy na opasce włączymy symbol kwiatka (być może miało to być słoneczko, ale jeśli tak, to jest to sztuka nowoczesna, której nie rozumiem ;)).

Na początku, podobnie jak ze snem, ustawiamy swój ruchowy cel (w krokach) – rekomendowaną ilością kroków jest oczywiście 10.000 (tyle powinniśmy wg. WHO robić dziennie, by zachować zdrowie i kondycję jak najdłużej). Śledzenie ruchu pomaga przy dwóch, bardzo ważnych funkcjach:

Analiza aktywności ruchowej

Opaska dokładnie śledzi i zapisuje naszą aktywność – liczbę przebytych kroków, czas spędzony aktywnie i na kanapie, ile spaliliśmy kalorii i w których okresach dnia byliśmy najaktywniejsi.

Dodatkowo możemy zapisywać konkretne aktywności (np. wizytę na siłowni czy bieganie), wystarczy na opasce ustawić odpowiedni tryb, a po skończeniu aktywności go wyłączyć.  Oczywiście, Jawbone nie rozpoznaje co robiliśmy w trybie logowania, ale możemy uzupełnić te dane po zsynchronizowaniu z aplikacją. Za to na pewno loguje ich intensywność i spalanie kalorii.

Ten sam tryb służy również do poprawiania dokładności opaski, ponieważ może ona mieć początkowo problemy z dobrym wyliczaniem przebytych kroków.

OCENA: Nie ustawiłam sobie mojego celu na 10.000 kroków, ale mam dość dużo, by próbować do niego dążyć każdego dnia. I faktycznie, zauważyłam, że taka mała forma grywalizacji samej ze sobą pomaga mi ruszać się więcej. Czyli opaska spełnia swoje zadanie. Podobnie jak codziennie wyświetlane w aplikacji tips & tricks (np. chodź podczas rozmowy telefonicznej, to dodatkowe kroki!).

Warto sobie za to kilka razy zapuścić synchronizację z opaską, bo Jawbone w wyliczaniu kroków może się mylić (np. kiedyś z samego rana, tuż przed wstaniem z łóżka, aplikacja pokazała mi, że zrobiłam już prawie 30 kroków ;)).

Czujnik bezczynności

Podobno jest tak, że powinniśmy ruszać się cały czas, nawet jeśli pracujemy 8 godzin przed komputerem (a może nawet szczególnie wtedy). Otóż Jawbone rusza z pomocą, udostępniając specjalny alert (wibrację), uruchamiający się gdy zbyt długo jesteśmy bezczynni. Można ustawić go w określonych godzinach (np. 8-16) i na określony czas.

OCENA: Podstawową wadą tego rozwiązania jest niemożność ustawienia wielu różnych alertów, na przykład ze względu na dzień tygodnia. Efektem tego, jeśli chcę spędzić godzinkę czy dwie naparzając w coś na konsoli w sobotę czy niedzielę, opaska i tak marudzi, bym się trochę poruszała.

Inną sprawa, że skupienie się na określonym zadaniu często zajmuje chwilę czasu i gdybym w pracy co 30 minut odrywała się od obowiązków, to nigdy w życiu nie skończyłabym niczego. Dlatego po kilku próbach dałam sobie spokój z tą funkcją i jestem szczęśliwszym człowiekiem. ;)

Jawbone UP pomaga kontrolować codzienne posiłki

Ostatnia, ważna opcja nie jest wprost powiązana z opaską, a jest raczej funkcją samej aplikacji. Chodzi mianowicie o logowanie i kontrolowanie spożywanych posiłków.

Niestety, technika nie poszła jeszcze tak bardzo do przodu, żeby takie rzeczy dało się wywnioskować ze zwykłej opaski na rękę – a szkoda! ;)

Aplikacja analizuje nasze posiłki i wypluwa informacje m.in. o: kaloriach, zawartości tłuszczu, błonnika, cukru.

Logowanie posiłków to nic innego jak dodawanie w aplikacji produktów spożywczych (bądź całych dań) oraz oznaczanie gdzie i kiedy się je zjadło, w jakiej ilości itp. Można wybrać z gotowych pozycji (np. mleko, chleb czy jabłko), można zeskanować kod kreskowy gotowego produktu, można też całość wpisać „z palca”. Następnie aplikacja analizuje nasze posiłki i wypluwa informacje m.in. o: kaloriach, zawartości tłuszczu, błonnika, cukru, porównując jednocześnie z zalecanymi dziennymi dawkami spożycia.

OCENA: To opcja, z której korzystam najmniej. Po pierwsze, nie jest w żaden sposób powiązana z opaską, po drugie razi mnie jej niedokładność.

Pół biedy, gdybym jadła tylko podstawowe produkty (jajko, mleko, kromka chleba), ale w jaki sposób policzyć np. kaloryczność zupy z soczewicy? Niby jakaś soczewicowa zupa w bazie jest, ale nie wiem, jaki ma skład. Z drugiej strony mogę sobie ją skomponować sama, ale po pierwsze to kupa roboty, po drugie – suma składników zupy nie robi. Wiadomo przecież, że pewne składniki przy obróbce termicznej giną, że podsmażona cebula to nie zwykła suma kalorii dla oleju i cebuli, a jakaś wypadkowa…

Fajna opcja, choć nie dla wszystkich. Ja zdecydowanie wolę te z ruchem i spaniem.

Jawbone UP wspomaga inne lifestylowo-fitnessowe aplikacje

Aplikacja Jawbone posiada własne API, dzięki któremu mogą się z nią łączyć inne appki mobilne, korzystając z danych zebranych przez opaskę. Można więc połączyć UPa np. z Runkeeperem, z aplikacją kontrolującą jakość snu czy taką, która pomaga regularnie ćwiczyć na siłowni. W menu Jawbone na telefonie znajduje się specjalna zakładkaz wszystkimi aplikacjami aktualnie kompatybilnymi z naszym Jawbonem.

Do tej pory połączyłam ją tylko z jednym, Tictrackiem (aplikacją do śledzenia przeróżnych aktywności w ciągu dnia), ale ponieważ to początki, na razie nie jestem w stanie napisać nic więcej. :)

Jawbone a sprawa polska

No własnie. Nieodłączną funkcjonalnością jawbone’owej aplikacji są funkcje społecznościowe. Możemy w aplikacji dodać znajomych, którzy też posiadają opaskę, śledzić ich postępy, komentować je. Na pewno wzajemne motywowanie się i nutka rywalizacji pomaga w realizowaniu celów. Problem w tym, że Jawbone nie jest w Polsce powszechnym gadżetem, przez co moja własna zakładka „Team” świeci pustkami, a szkoda.

A może znajdą się wśród czytelników osoby z podobnym problemem, chętne do wspólnej pracy nad sobą? Jeśli tak, dajcie znać w komentarzach, połączymy się. ;)

A co z Jawbone UP 24?

Ci, którzy posiadają iPhone’y, mogą od jakiegoś czasu cieszyć się młodszym (i lepszym) bratem Jawbone UP – Jawbone UP 24. Zmienił się trochę design samej opaski, a także sposób jej użytkowania – teraz synchronizuje się z telefonem na bieżąco przez Bluetootha, dzięki czemu mamy wgląd do statystyk przez cały czas.

jawbone-up24-bluetooth-desi

O ile wygląd nowego upa i synchronizacja w czasie rzeczywistym to nie jest coś, czego mogłabym żałować, o tyle nowa aplikacja Jawbone 3.0 naprawdę kopie tyłek.

Przede wszystkim jest ładniejsza, ale posiada też kilka nowych, przydatnych funkcji, jak na przykład opcja Today I will, która na podstawie aktywności z ostatnich kilku dni generuje spersonalizowane, konkretne cele do osiągnięcia, a potem nagradza notyfikacjami za ich wykonanie. Może to być zasypianie o tej samej porze kilka dni z rzędu, może być wypicie określonej ilości płynów itp. Takie osiągnięcia przekładane są na Twoje kroki milowe (Milestones), którymi oczywiście możesz też podzielić się ze znajomymi.

jawbone_30

Niestety, nowy UP nie jest kompatybilny z urządzeniami obsługującymi system Android (a taki właśnie telefon posiadam, jako rasowa GoogleFangirl), dodatkowo nieznana jest data udostępnienia nowej opaski dla androidowców. Ale mocno wierzę, że stanie się to niedługo i będę mogła zapoznać się również z nową wersją UPa.

UPDATE: Nowy Jawbone 3.0 jest już dostępny dla posiadaczy Androidów! Nie omieszkałam zrecenzować ;)

Czytaj także: Jawbone UP 3.0 – co nowego? 

Make life better

To zdecydowanie casualowa i lifestylowa opcja dla tych, którzy chcą nieco poprawić jakość życia, a przy tym nieźle wyglądać.

Jak już napisałam na początku, Jawbone nie jest gadżetem dla hardkorów. To zdecydowanie casualowa i lifestylowa opcja dla tych, którzy chcą nieco poprawić jakość życia, a przy tym nieźle wyglądać. Pomaga w tym zdecydowanie rozbudowana aplikacja na smartfona, z mnóstwem wykresów, przydatnymi podpowiedziami i opcjami społecznościowymi (w Polsce przydatnymi piąte przez dziesiąte, o czym niżej), ale trzeba pamiętać, że nawet najlepszy gadżet nie pomoże, kiedy nie ma woli i chęci do zmian. :)

Mnie, na samym początku drogi do lepszego i zdrowszego życia (u mnie postanowienie noworoczne rozpoczęło się już we wrześniu i trwa do dzisiaj ;)), Jawbone zdecydowanie motywuje do pracy nad sobą, pomaga lepiej spać, więcej się ruszać i lepiej jeść.

Jeśli i ty jesteś gotowy na zmiany, pomyśl o zakupie. Jeśli myślisz, że opaska magicznie wyhoduje Ci mięśnie czy pozwoli spać 5 minut i wstawać wypoczętym – raczej sobie podaruj. ;)

Technikalia

Na koniec garść informacji technicznych i innych szczegółów.

  • Gdzie kupić: Jawbone UP w Polsce najłatwiej nabyć przez sklepy Apple, można też to zrobić online
  • Cena: Jawbone UP kosztuje ok 130 dolców, czyli przy obecnym kursie – około 549 zł
  • Rozmiary: opaska posiada 3 rozmiary, w zależności od szerokości ręki: S = 14,0 do 15,5 cm, M = 15,5 do 18,0 cm, L = 18,0 do 20 cm,
  • Kolory: dostępna w kolorach czarnym, niebieskim, czerwonym i miętowym. Ale tylko podobno. Obecnie w sklepie internetowym Apple wyłącznie czarna.
  • Źródło zasilania: Zasilanie z baterii,USB
  • Czas pracy baterii: Do 10 dni
  • Wysokość: 2.13 in./54 mm
  • Szerokość: 0.47 in./12 mm
  • Masa: 0.78 oz./22 g
  • Długość: 3 in./76 mm
  • Bateria: w pełni naładowana opaska wystarczy na ok. 10 dni użytkowania

Jawbone UP: recenzja?

Na koniec krótkie wyjaśnienie. Napisałam kiedyś, że nie będę tworzyć recenzji na blogu. W dalszym ciągu uważam, że opiniowanie kolejnych geek-filmów, seriali czy książek to pójście na blogową łatwiznę. Raz, że nikogo to nie interesuje ;), dwa, że jest bardzo łatwe dla blogera, ale tak naprawdę nic kompletnie nie wnosi.

Aleeee… postanowiłam wprowadzić małą modyfikację MŻZ (mojej żelaznej zasady), czyli recenzować/testować/opisywać geek-gadżety, których nie da się tak łatwo ściągnąć z internetu obejrzeć w kinie bądź kupić w EMPiKu. Czyli takie, przed których nabyciem warto zasięgnąć opinii, na przykład u mnie.

A poza tym tylko krowa nie zmienia poglądów, o! ;)

Zdjęcia do tekstu ukradłam m.in.: stądstąd, stąd. Przepraszam.