Konferencją Square Enix zakończyło się dla mnie E3. E3 ciekawe, zaskakujące, tłuste od contentu, prawdziwe święto graczy, na które czekałam ponad rok. Niech o wyjątkowości tego wydarzenia świadczy fakt… że ta notka miała nigdy nie powstać. Ale ilość spostrzeżeń, objawień i rozczarowań mnie przerosła. I wymaga przynajmniej krótkiego komentarza.

Choć to wyświechtany frazes, konferencja E3 w tym roku była prawdziwym świętem graczy. To gry, nie technologie czy konsole stały na pierwszym miejscu. Pojawiło się wiele tytułów przyprawiających mnie o mocniejsze bicie serca, kilka wywołały też prawdziwą rozpacz (mimo, że mocno na nie czekałam!).

A skoro w tym roku gry były najważniejsze, poniżej znajdziesz więc subiektywną listę najciekawszych i najbardziej rozczarowujących prezentacji gier z konferencji E3 2015.

Kolejność według poziomu hype’u. ;)

Objawienia

For Honor

O. MÓJ. BOŻE.

Rozgrywka sieciowa w klimacie rycersko-wikińsko-samurajskim z oryginalnym systemem sterowania, ciekawymi trybami (a przynajmniej jednym, który Ubisoft pokazał na konferencji E3) i niezłą dynamiką rozgrywki (był gameplay!). Jestem TAK BARDZO na tak!

Zawsze daję duży kredyt zaufania wszystkim grom multiplayer, niestety odkąd przerzuciłam się na konsolę, mogę liczyć na nie wyłącznie w formie doklejonych (często na siłę) do singlowych produkcji strzępków albo uspołecznionych FPSów. Z jednej strony to zrozumiałe, z drugiej chciałoby się jakiegoś powiewu świeżości.

For Honor to nie tylko powiew, to wręcz halny. Nastawiona na wykorzystanie realnych umiejętności i zręczności gracza walka PVP bronią białą jest najfajniejszym pomysłem, jaki zobaczyłam w grach od dawna. Oby tylko sterowanie dało radę.

Na razie? Instant HYPE.

Horizon Zero Dawn

Objawienie tej konferencji na równi z For Honor. Horizon to gra w klimacie postapo, ale zupełnie nie takim, jak myślisz. Świat bowiem opanowały rośliny, ludzie połączyli się w plemiona, a ziemię terroryzują… roboty, do złudzenia przypominające dinozaury.

Jakkolwiek kiczowato to nie brzmi, wygląda doskonale. W szczególności „w akcji”, bo model walki (mechaniczne łuki, możliwość odrywania poszczególnych części robotów i zamienianie ich w broń, elementy skradankowe) zachwyca w materiale przygotowanym na potrzeby E3. Moim cichym marzeniem jest też tryb multi.

The Division

Jedna z najbardziej oczekiwanych gier MMO z otwartym światem właśnie otrzymała kolejny powód, by wytrzymać jeszcze kilka miesięcy. W (dość wyreżyserowanym) trailerze poniżej zobaczysz, że przyjaciele z teamu nie zawsze będą tym, za kogo się podają… I że to będzie cholernie ciekawa rozgrywka!

Rainbow Six Siege

Przyszły pogromca Counter Strike, jak nazywają Siege, również mocno błysnął podczas kilkuminutowej prezentacji gameplayu na scenie. Dla tych, którzy przeleżeli pod lodem przypomnę, że unikalnym pomysłem Rainbow Sixa, oprócz tradycyjnego PvP, jest nowy koopowy tryb, w którym gracze mogą współpracować ze sobą przeciwko SI, na przykład odbijając zakładników lub rozbrajając bomby. Kluczem do sukcesu jest pomysłowość, taktyka i mocna współpraca.

Oczywiście mam świadomość, że gameplay na żywo podczas E3 był mocno wyreżyserowany i w rzeczywistości rozgrywka będzie dużo bardziej chaotyczna, mimo to autentycznie przeszły mnie ciarki. Już zbieram team na stworzenie najlepszej drużyny świata!

Star Wars Battlefront

Przyznam, że na Battlefronta czekałam umiarkowanie – ot, taki starwarsowy Battlefield. Na szczęście ludzie w EA wiedzą, jak radzić sobie z takimi niedowiarkami jak ja i przygotowali prezentację, która nie pozostawiła mi żadnych złudzeń – to dopiero będzie gra!

Kilka różnych sposobów toczenia bitwy (z ziemi, z powietrza, z AT-ATa), a przede wszystkim niespodziewane pojawienie się Pewnego Pana z Chrypką i końcowa walka na miecze świetlne – moc we mnie wzbiera! ;)

Doom

Jeśli miałabym wybierać osobistego zwycięzcę konferencji Bethesdy, to byłby nim Doom – bardziej niż Fallout 4. Dlaczego? Bo Fallout na pewno będzie dobrą grą i więcej wyróżnienia mu nie trzeba. ;)

Za to po kilkunastu godzinach od konferencji więcej ciepłych uczuć rezerwuję zdecydowanie dla Dooma. Głównie z nostalgii, którą wzbudza kampania dla pojedynczego gracza (ależ oldshool!), ale też dzięki możliwości budowania własnych map i trybów. Tryb hordy w Doomie? Count me in!

Rozczarowania

Mass Effect: Andromeda

Kiedy piszę te słowa, autentycznie boli mnie serce, bo Mass Effect jest moją najukochańszą serią grową wszechczasów.

Nie, nie, to nie tak, że ten krótki teaser mi się nie podobał – wręcz przeciwnie! Klimat westernowy przypomina mi trochę Borderlandsy (drugą ulubioną serię), grafika też niczego sobie, ale…

→ Czytaj też: 7 rzeczy, których oczekuję po Mass Effect 4 

Naprawdę, to wszystko EA? Na blogu PlayStation twórcy twierdzą, że pracowali nad kolejną odsłoną serii od czasów ME3. I do tej pory mogą pokazać wyłącznie króciutki wyrenderowany teaserek? Coś mi się tu mocno nie zgadza. Więcej zobaczyć można było nawet rok temu, w tym samym miejscu!

Mocno obawiam się zatem o przyszłość gry i ambitne plany EA/Bioware. Oby nie okazały się za ambitne.

Mirror’s Edge Catalyst

W zasadzie nie wiem, czego spodziewałam się po tym sequelu, bo można było podejrzewać, że ten oryginalny concept uda się tylko raz.

Niestety, tym razem nie było inaczej. Jedyna różnica, jaką widzę, to więcej kolorów i nieco lepsza grafika. Brak ekranów ładowania sprawia, że tytuł szanuję, ale nic więcej. Naprawdę, nie ma na co czekać. Konferencja E3 (niestety) utwierdziła mnie w tym przekonaniu.

The Rise of the Tomb Raider

QTE, skakanie, QTE, skakanie. Do tego animacje i lokacje wyciągnięte z poprzedniej części – tyle że w śniegu, a Lara jakby brzydsza. Równie dobrze mogłoby to być DLC z pogodą do Tomb Raidera. Wielkie meh.

Luźne myśli

Na koniec kilka niezobowiązujących spostrzeżeń, których jest za mało na większą notkę, ale chcę się nimi z tobą podzielić.

  • kolekcjonerski PipBoy z możliwością wstawienia do niego smartfona – OMG! W ogóle pomysł towarzyszącej aplikacji, będącej integralną częścią gry jest doskonały. Immersja +1000. Szkoda tylko, że nie zdecydowano się na stworzenie podobnej na „urządzenie peryferyjne” Sony, czyli PS Vitę;

pipboy_fallout_4_e3

  • a skoro o Vicie mowa, to można już wpisywać miasta [fusion_builder_container hundred_percent=”yes” overflow=”visible”][fusion_builder_row][fusion_builder_column type=”1_1″ background_position=”left top” background_color=”” border_size=”” border_color=”” border_style=”solid” spacing=”yes” background_image=”” background_repeat=”no-repeat” padding=”” margin_top=”0px” margin_bottom=”0px” class=”” id=”” animation_type=”” animation_speed=”0.3″ animation_direction=”left” hide_on_mobile=”no” center_content=”no” min_height=”none”][*] – brak wzmianki na E3 (okej, Vita mignęła na chwilę) nie wróży nic dobrego;
  • wsteczna kompatybilność XO przyszła mocno za późno – za dużo nowego się dzieje, by chcieć grać w stare gry. A stary Mass Effect wyglądał paskudnie;
  • Minecraft na HoloLens – zastanawiam się, komu będzie się w ogóle chciało wstawać z kanapy, żeby przeżyć taki experience. Najfajniej gra się przecież na kanapie. ;);
  • komórkowe segmenty na konferencjach dużych wydawców – znak czasów, ale jakże przykry. Widownia też nie pochwalała. Chociaż w Minionki od EA zagram!;
  • Ubisoft wygrało E3. Całkiem serio! Najlepiej przygotowana konferencja. Strasznie sympatyczna prowadząca, prawdziwa showmenka. Dużo gameplayów live, konretne daty premier i możliwość zagrania w demka na stoisku. Całość miało konkretną formę ciekawego wydarzenia, a po trailerach był jeszcze czas na kilka słów od twórców. Zupełnie inaczej niż w przypadku pozostałych gigantów, gdzie zostaliśmy zalani trailerami ze zdawkowymi komentarzami pomiędzy;
  • Znamienne, że nikt już nie mówi o „nowych tytułach” i „seriach”, a o „nowych IP” i „franczyzach”. Szkoda, że grami rządzi tak mocno język pieniądza;
  • tak, główny antagonista w Mirrors Edge faktycznie wygląda jak CEO EA. Przypadek?;

mirrors_edge_ea_e3

  • zdecydowanie nie umiem w Nintendo;
  • a Square Enix nie umie w konferencje, ani w cały 2015 w ogóle.

Ciekawa jestem twoich wrażeń i kometarzy po konferencji E3. Podzielisz się?