Jest coś wyjątkowego w jesieni. Coś, co sprawia, że mam ochotę odłożyć pada, nie włączać kolejnego odcinka ulubionego serialu, tylko zwyczajnie zakopać się pod kocem, wziąć do ręki grubą książkę i czytać aż gałki oczne zamienią się w popiół.

Jesień to także czas na szczególną lekturę. Ja bardzo lubię czytać wtedy ciężkie, wymagające tytuły. Albo takie, z których sypią się jesienne liście i nieco wieje już zimowym chłodem. Wiesz, o czym mówię? Na pewno wiesz. :)

Pomyślałam, że pewnie wśród Czytelników Jestem Geekiem znajdzie się co najmniej kilkanaście pokrewnych dusz i właśnie dla nich – i dla każdego, kto lubi jesienią spędzić nieprzyzwoitą ilość czasu przy książce – przygotowałam krótką listę najciekawszych i najodpowiedniejszych książek na wyjątkowy, jesienny czas:

Czytaj też: Jak czytać więcej i mądrzej? 4 sprawdzone techniki

 

1. Ślepowidzenie – Peter Watts

slepowidzenieDla kogo: Miłośników hard s-f, fanów książek o Pierwszym Kontakcie, lubiących kameralną fantastykę z socjologicznym zacięciem

Każdy, kto czytał kulturalny wywiad ze mną na Lekturze Obowiązkowej (Znajdziesz tam dużo zupełnie nieprzydatnych informacji na temat tego, co czytam, słucham i oglądam. Za to fota jest świetna.) wie, że to dla mnie pozycja totalna, absolutna. Od Ślepowidzenia zaczynam w zasadzie każdą kolejną jesień od dobrych 4 czy 5 lat.

→ Czytaj też: Daj się porwać w wir, czyli kilka słów o Peterze Wattsie

Ślepowidzenie (Blindsight) jest historią Pierwszego Kontaktu. Ale próżno tu szukać powietrznych bitew, uroczystych powitań i wesołych obcych tęskniących za domem. Załoga Tezeusza spotyka się z nieznanym tysiąc razy bardziej nieludzkim, niż w najśmielszej literaturze traktującej o obcych, jaką do tej pory napisano. A im dalej w las (kosmiczną przestrzeń), tym bardziej nie wiadomo, kto tu jest bardziej nieludzki – nieznany artefakt, czy załoga, składająca się z ludzkiej maszyny do przetwarzania treści, kobiety o osobowości wielorakiej, sztucznie podkręconego żołnierza, biologa żyjącego w symbiozie z narzędziami pracy i… kapitana wampira.

Jeśli miałabym do czegoś przyrównać Ślepowidzenie, to najłatwiej byłoby sięgnąć do pierwszego Obcego, równie kameralnego i niepokojącego. Choć sięgam daleko, bo książka Wattsa jest czymś o lata świetlne doskonalszym.

2. FUTU.RE – Dimitry Glukhovsky

futureDla kogo: Fanów cyberpunkowych utopii, lubiących książki ciężkiego kalibru, niekoniecznie tych, którym podobało się Metro

FUTU.RE, jedna z najnowszych powieści autora Metra, jest jednocześnie jego najlepszą. I idealnie wpisuje się w ciężki, jesienny, książkowy klimat.

Na początek ostrzeżenie: jeśli jesteś fanem Metra i całego uniwersum zbudowanego wokół niego, przygotuj się na coś totalnie odmiennego. Glukhovsky w FUTU.RE pokazuje ogromną dojrzałość, nie stroni od tematów trudnych, piekielnie trudnych wręcz.

W utopijnym społeczeństwie nikt już się nie starzeje, a leki pokonały śmierć. Ceną jest przeludnienie i okrutne zasady, które uniemożliwiają posiadanie potomstwa.  Jak poradzi sobie człowiek, który od początku wierny zasadom nowego reżimu, zostanie z niego brutalnie wyrwany? Czy nieśmiertelność sprawiła, że staliśmy się bogami czy potworami?

FUTU.RE to książka o kondycji pojedynczego człowieka, ale i całych społeczeństw, a nawet kontynentów. I choć najważniejsza jest w niej właśnie warstwa moralna i społeczna, akcji jest tu co najmniej tyle, co w dobrym przygodowym czytadle.

Ale ostrzegam, po raz drugi, wiele miejsc w książce przeznaczonych jest dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach.

3. Mgły Avalonu – Marion Zimmer Bradley

mgly-avalonuDla kogo: miłośników Celtów, fanów historii Irlandii przełomu wieków, wiccan ;)

Z ciężkim sercem polecam tylko tę część, bo cały avaloński cykl jest już w Polsce praktycznie niedostępny.

Co w zestawieniu robi Typowa Powieść Fantasy, zapytasz? Otóż nie jest aż tak typowa, a jej nostalgiczny klimat idealnie wpisuje się w jesienną porę.

Mgły Avalonu rozprawiają się z mitem arturiańskim, podobnie jak tysiąc książek przed nimi, i tysiąc po nich. Bradley jednak oparła historię o prawdziwe celtyckie wierzenia oraz wczesną historię Wysp Brytyjskich. Całość, napisana głównie z punktu widzenia samych Celtów właśnie, była dla mnie zawsze na równi historią o miłości i przeznaczeniu, jak i o przemijaniu, wypieraniu jednej (celtyckiej) kultury, inną (rzymską).

Jako, że wczesnoirlandzka tematyka jest mi szczególnie bliska, bardzo lubię sięgnąć po Bradley w długie jesienne/zimowe wieczory.

 

3. Księga Jesiennych Demonów – Jarosław Grzędowicz

ksiega_jesiennych_demonowDla kogo: lubiących fantastykę bardzo bliską rzeczywistości, fanów opowiadań, jesieni i Grzędowicza

Większość z moich znajomych kojarzy Grzędowicza wyłącznie ze (świetnego) Pana Lodowego Ogrodu, tymczasem warto pamiętać, że ten autor zaczynał od opowiadań. I że zawsze powtarzał, że w opowiadaniach najlepiej się czuje.

Trudno się nie zgodzić, czytając Księgę Jesiennych Demonów. Zbiór przywołuje na myśl ponure, jesienne dni, ale takie, w które coś nienazwanego czai się za progiem. Najbardziej niepokojące jest to, że każde z opowiadań osadzone jest tak mocno w naszym świecie i naszej rzeczywistości, że to aż niepokojące.

Aha, Klub Absolutnej Karty Kredytowej (pierwsze z opowiadań) czytaj przy zapalonym świetle. Mówię całkiem serio.

 

4. Król w żółci – Robert W. Chambers

krol_w_zolciDla kogo: miłośników horrorów, Lovecrafta, nadprzyrodzonych mitologii

Jesień to doskonały czas, by zagłębić się w niepokojące, ciekawe pozycje. Wskazanie Lovecrafta byłoby tu oczywiście pójściem na łatwiznę, dlatego zamiast niego przedstawiam, nieco zapomnianego już, Chambersa.

To właśnie Chambers miał inspirować mistrza horroru do stworzenia dużej części mitologii Cthulhu. Królem w żółci inspirowali się też twórcy pierwszego sezonu serialu True Detective.

A same opowiadania? Mają w sobie coś zdecydowanie niepokojącego, oryginalnego, nadprzyrodzonego niemal. Przy tym są sprawnie napisane (grafoman Lovecraft się nie umywa ;)). Warto sięgnąć, nie tylko jeśli lubi się wspomniany wyżej serial.

 

5. What if? – Randall Munrowe

Randall Munroe A co gdybyDla kogo: geeków, nerdów, fascynatów nauki, chemii, fizyki, biologi… a także tych, co wcale nie

W mojej kategorii „książki na jesień” znajdują się zdecydowanie książki niebeletrystyczne. Najłatwiej i najchętniej się wtedy uczę nowych rzeczy i czytam pozycje branżowe. Idealnym wejściem w ten jesienny czas było właśnie What If?, pod płaszczykiem absurdalnych odpowiedzi na dziwne pytania przemycające duży ładunek wiedzy z wielu dziedzin.

Po bardzo obszerną recenzję książki, której nie potrzebujesz, a której wstyd nie mieć zapraszam o tutaj o: Recenzja What If?

Oczywiście wartych czytania książek jest cała masa, mnie jednak te kojarzą się najbardziej jesiennie. A ty co w takim melancholijnym, cięższym niż zazwyczaj (ale ciągle geek) klimacie czytasz jesienią najchętniej? Jakie masz ulubione książki na jesień? Czekam na twoją propozycję poniżej!

Photo credit: Marian .:Captando Recuerdos:. / VisualHunt / CC BY-NC-ND