Pamiętam czasy, kiedy odwiedzanie zatoki piratów (wink, wink) było w zasadzie jedynym sposobem, by obejrzeć rzeczy, które już nie lecą w kinach. DVD były drogie jak sto nieszczęść, a VOD ledwie przebijało się do świadomości Polaków.

Dziś, oględnie rzecz biorąc, mamy wypas. Są serwisy abonamentowe, jest prawdziwe VOD (video on demand), są produkcje oryginalne i światowe hity. Pojawia się ich tak dużo, że trudno rozeznać się, który z nich się opłaca i które z nich w ogóle warto brać pod uwagę.

Który z nich wybrać?

 

Netflix

www.netflix.com

Rodzaj usługi: usługa abonamentowa (dostęp do pełnej biblioteki filmów w zamian za miesięczną opłatę)
Koszty: pierwszy miesiąc bezpłatny, następnie 3 plany: 34 zł (1 ekran), 43 zł (2 ekrany, HD), 54 zł (4 ekrany, ultra HD)
Najbardziej znane produkcje: House of Cards, Orange is the New Black, Stranger Things, seriale Marvela

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych, choć nie jeden z największych (w Polsce) serwisów streamingowych. Z Netflixem jest jak z młodą panną – zachwyca różnorodnością na początku, by potem blask zaczął powoli znikać. Wszystko dlatego, że na polskim Netflixie nie ma aż tak wielu światowych hitów, jak w innych krajach – głównie przez umowy dystrybutorskie. I o ile wszystkie najważniejsze oryginalne produkcje pokazują się u nas razem ze światową premierą, to próżno szukać naprawdę dobrych filmów z ostatnich lat. Zaletą jest niewątpliwie możliwość zapisywania wideo offline i intuicyjna aplikacja – nieraz uratowało mi to tyłek w podróży.

Warto, jeśli: lubisz seriale, słyszałeś o oryginalnych produkcjach Netflixa.

HBO GO

www.hbogo.pl

Rodzaj usługi: usługa abonamentowa (dostęp do pełnej biblioteki filmów w zamian za miesięczną opłatę)
Koszty: Część materiałów dostępna jest za darmo. Pozostałe dostępne są w abonamencie, ale wyłącznie jako dodatek do pakietu internetowego, telewizyjnego albo pakietu operatora telefonii mobilnej. Koszty wahają się od 20 do 30 zł za miesiąc.
Najbardziej znane produkcje: Gra o Tron, Westworld, Pakt

HBO GO ma beznadziejną aplikację i słaby model dystrybucyjny, ale mimo wszystko, odkąd można zamówić tę usługę w ramach sieci komórkowej (i zrezygnować z niej w każdym momencie), skusiłam się na nią i ja. Wszystko dlatego, że HBO błyszczy nie tylko własnymi produkcjami, ale ma w ofercie sporo znanych zagranicznych hitów. Do tego HBO produkuje też (całkiem niezłe!) polskie seriale, za które dopiero nieśmiało zabiera się Netflix. No i wypuszcza produkcje z polskim lektorem lub napisami, co również nie jest regułą wśród innych serwisów streamingowych.

Warto, jeśli: Uwielbiasz Grę o Tron :)

 

Amazon Prime Video

Rodzaj usługi: usługa abonamentowa (dostęp do pełnej biblioteki filmów w zamian za miesięczną opłatę)
Koszty: Po 7-dniowym okresie próbnym, Amazon Prime Video oglądać można za 2,99 EUR miesięcznie przez pół roku. Potem cena wzrośnie do 5,99 EUR.
Najbardziej znane produkcje: Amerykańscy Bogowie, Człowiek z Wysokiego Zamku, The Grand Tour

Przyznam, że Amazon Prime Video nie zachęcił mnie do pozostawiania tam regularnie pieniędzy, głównie ze względu na bardzo słabą ofertę na starcie. Produkcji było trochę, ale w większości nie po polsku lub takich, które w kraju nad Wisłą nie są znane. Sądząc po niezbyt częstych aktualizacjach, Amazon na razie nie inwestuje za dużo czasu ani pieniędzy w rozwijanie polskiej wersji. Co nie znaczy, że nie warto dać mu szansy, ale jeden-dwa miesiące subskrypcji wystarczą, żeby spokojni obejrzeć najważniejsze hity, jak Człowiek z Wysokiego Zamku, Amerykańscy Bogowie czy Preacher. No i Amazon Prime Video ma aplikację na konsolę, w przeciwieństwie do HBO GO.

Warto, jeśli: Chcesz obejrzeć legalnie najgłośniejsze produkcje Amazona

 

Showmax

Rodzaj usługi: usługa abonamentowa (dostęp do pełnej biblioteki filmów w zamian za miesięczną opłatę)
Koszty: Darmowy dostęp przez 14 dni, następnie 19,90 na dwa ekrany.
Najbardziej znane produkcje: Opowieść Podręcznej

Showmax, choć jest dość krótko na polskim rynku, bardzo intensywnie zabiega o polskich fanów. Przede wszystkim, można otrzymać aż rok za darmo, jeśli ma się odpowiedni abonament w sieci PLAY. Po drugie, serwis streamingowy dobrze wie, że w Polacy bardzo lubią oglądać rodzime produkcje, więc inwestuje w licencje na polskie seriale (Showmax „przytulił” między innymi internetowy show Ucho Prezesa), a nawet tworzy krótkometrażówki. Zła wiadomość jest taka, że sporo showmaxowych pozycji znajdziecie też na Netflixie. Do tego niektóre seriale i filmy są, najdelikatniej rzecz biorąc, niepierwszej świeżości. Fajnie zobaczyć Stargate czy Battlestar Gallaktikę, ale żeby dla tego zobowiązywać się do abonamentu? Nie sądzę.

Warto, jeśli: Lubisz polskie produkcje

 

PODSUMOWANIE

Osobiście najczęściej korzystam z Netflixa i HBO GO. Z tego pierwszego, bo serwuje obłędne seriale (choć z filmami gorzej), z tego drugiego ze względu na filmy właśnie – i okazjonalnie seriale w stylu Gry o Tron czy Ash vs Evil Dead. Odkąd HBO GO jest dostępne z opcją wyłączenia w dowolnym momencie (poprzez abonament sieci komórkowej), zdecydowanie warto się mu przyjrzeć. Z utęsknieniem czekam też, aż Amazon Prime Video rozwinie swoje skrzydła w Polsce, tym bardziej że internetowy gigant udostępnił ostatnio całkiem przyjemną aplikację na PlayStation 4 (tak właśnie najczęściej oglądam Netflixa). Najmniej interesujący jest dla mnie Showmax – choć korzystam z niego w ramach darmowego roku w PLAY – w końcu darowanemu koniowi… ;)

Na rynku są jeszcze wypożyczalnie internetowe (jak Ipla czy Player.pl), w których nie płacisz abonamentu, za to opłata pobierana jest za dostęp do pojedynczego materiału wideo. Niestety, najczęściej są one bardzo mocno powiązane z telewizją naziemną i to właśnie programów z ich ramówki jest tam najwięcej. Nie polecam, chyba że chcecie nadrobić ulubione materiały tematyczne w ramach guilty pleasure. ;)