Ostatnie kilka tygodni strasznie mnie rozleniwiły, głównie przez nagromadzenie wolnych dni. Urlop, Gamescom, długi weekend w połączeniu z upałami sprzyjały wszystkiemu, tylko nie pisaniu bloga.
Powoli wracam do siebie i do pisania, a dodatkowo całego bloga czekają mocne zmiany, więc wybacz jeśli będę nieco lakoniczna. Ale, nie przedłużając, do dzieła! Mamy dużo do nadrobienia! :)

Yay! w lipcu

zamiec_stephenson

[Książka] Zamieć, Neal Stephenson

Moja pierwsza styczność z jednym z najciekawszych współczesnych pisarzy science fiction. Zamieć to powieść garściami czerpiąca z cyberpunku, bardzo postmodernistyczna w swoim wydźwięku, a przy tym świetnie napisana i zachwycająca konstrukcją świata. Recenzenci okrzyknęli ją zresztą jedną z najważniejszych książek lat dziewięćdziesiątych (Zamieć wydano w 1992 roku). Po takiej rekomendacji nie sposób było się nie skusić. :)

Ksiązka Stephensona opowiada o świecie, gdzie państwa zastąpiono burklawami – quasi-panstwowościami, które przy odpowiedniej ilości pieniędzy założyć może niemal każdy. Głównym bohaterem jest haker i dowoziciel pizzy (to najbardziej niebezpieczny zawód na świecie!) Hiro Protagonista, a kroku dotrzymuje poruszająca się na turbo-desce kurierka D.U. (nie wymawiać jako Daewoo!). Brzmi ekscentrycznie? I powinno!

W Zamieci jest wszystko – pościgi, hakowanie w Metawersie (wirtualnej rzeczywistości), mafia (która ma monopol na produkcję… pizzy), ale nie brakuje też rozważań nad naturą człowieka, a konkretniej tych dotyczących wiary i sposobu jej „zaszczepiania” się w społeczeństwie. I choć porównanie wiary do wirusa komputerowego, a wydarzeń z Biblii do replikowania się tegoż jest mocno na wyrost, z czystym sumieniem mogę polecić Zamieć każdemu fanowi ambitnego science fiction.

life_is_strange

[Gra] Life is Strange, Square Enix

Choć pierwsza epizodyczna gra od Square’ów jeszcze się nie skończyła (ostatni odcinek zaplanowano na październik), już teraz wiem, że to jeden z najlepszych tytułów tego typu.

Life is Strange zaczyna się jak prosta historia studentki, by przerodzić się w opowieść o super mocach (Max, główna bohaterka otrzymuje dar cofania czasu) i odpowiedzialności za nie, przyjaźni, miłości, tęsknocie. A w tle jeszcze… wątki kryminalne.

Od gier Telltale odróżnia ją brak presji czasu w podejmowaniu poszczególnych decyzji, dużo ciekawszy gameplay związany z cofaniem czasu, całkiem sporo zagadek logicznych i zdecydowanie lepszy engine graficzny. ;)

Miłą niespodzianką jest też rosnący poziom kolejnych odcinków. Polecam fanom dobrych historii o mocnym podłożu psychologicznym i miłośnikom gier epizodycznych in general.

xcom_gra_planszowa

[Gra planszowa] XCOM: Gra planszowa, Fantasy Flight Games

Planszowa, kooperacyjna wersja XCOMa zawładnęła sercem moim i moich znajomych podczas wakacyjnego wyjazdu. Zazwyczaj konwersje gier na inne nośniki kultury nie przynoszą niczego dobrego, na szczęście planszowy XCOM nie należy do tej grupy.

A do jakiej? Do niezwykle irytującej, trudnej jak diabli, ale też kosmicznie satyfakcjonującej grupy gier, które na przywitanie biją cię po twarzy, by potem skopać i zostawić kwilącym cichutko w kącie.

W XCOMie wcielasz się w 4 osoby: dowódcę floty powietrznej, dowódcę wojsk lądowych, oficera łączności i naukowca. Zadaniem całej czwórki jest (a jakże!) obrona ziemi przed kosmitami w kilku wymagających rundach. Smaczku całości dodaje fakt, że całość dzieje się… na czas, odmierzany przy pomocy aplikacji mobilnej (darmowej) do pociągnięcia na iOSie, Androidzie albo w wersji przeglądarkowej.

Całość wymaga ścisłej współpracy, bo działania jednej osoby wpływają na to, jak poradzi sobie druga. Dla przykładu: każda runda ma przypisaną ilość pieniędzy do wydania na poszczególne akcje. Jeśli naukowiec zaszaleje z badaniami, dowódca powietrznej floty nie będzie miał za co wysłać myśliwców itp. Takich powiązań, smaczków, zależności jest w grze mnóstwo, więc doskonale sprawdza się w paczce zgranych znajomych.

Współpraca i granie do jednej bramki jest szczególnie ważne, bo XCOM ma wykręcony pod sufit poziom trudności. W pierwszym podejściu nie udało nam się nawet… przejść tutoriala (sic!), a dalej czekają jeszcze cztery poziomy. Po bardzo warunkowym ukończeniu poziomu łatwego kilkanaście dni temu wiem już, że ten najwyższy będzie trudnym orzechem do zgryzienia…

Na szczęście poziom trudności rekompensują dość proste zasady, dobrze wytłumaczone w części tutorialowej (już w aplikacji) właśnie. Dzięki temu grę poznaje się na bieżąco, bez konieczności przebijania się przez grubą instrukcję.

Polecam każdemu masochiście planszówkowemu i fanom XCOMa.

Aha! Znajomość komputerowego pierwowzoru nie jest wymagana.

dolina_krzemowa

[Serial] Sillicon Valley Sezon 2

O moich odczuciach związanych z Doliną Krzemową pisałam już wcześniej na fan page, dziś serial trafia do lubię/nie lubię.

Sezon drugi jest… bardziej. Śmieszniejszy, ciekawszy, z nowymi bohaterami i nowymi problemami. Przy tym w dalszym ciągu bardzo mocno trzyma się prawdziwych startupowych realiów. Polecam!

ostatnie_tornado

[Event] Ostatnie Tornado

Każdy czas jest dobry, by pojechać na pierwszą w życiu grę terenową. Dla mnie zdarzył się kilka tygodni temu. O (Ostatnim) Tornado napisałam obszerną notkę, więc zapraszam do niej, zamiast powtarzać się tutaj. Przy okazji znajdziecie tam absolutnie epickie zdjęcia Vizdooma.

Meh w lipcu

mr_robot

[Serial] Mr Robot

Karny medal ze zgniłego ziemniaka otrzymuje Mr Robot, którym zachwycałam się nie dalej jak miesiąc temu w bardzo entuzjastycznej notce. Niestety, kolejne odcinki zamiast sprawnego, dobrze zrealizowanego serialu o hakerach serwują pseudointelektualne dłużyzny w stylu trzeciego sezonu Hannibala, skutecznie odrzucając mnie od siebie o lata świetlne. Nie skreślam totalnie, bo końcówka sezonu zbiera bardzo pozytywne recenzje. Nie wiem tylko, kiedy zdecyduję się znowu poświęcić czas na Mr Robot.

Ney w lipcu

wiedzmin_gra_przygodowa

[Gra] Wiedźmin: Gra przygodowa

Nie. Nie. Nienienie. Wiedźmina nie polecam absolutnie nikomu, mimo że z okładki spogląda na nas zachęcająco nazwisko Ignacego Trzewiczka.

Jeśli się jeszcze nie zorientowałeś, nie chodzi bynajmniej o grę wideo, a planszową, stworzoną najwyraźniej na fali popularności tej elektronicznej. Choć z radością płynącą z grania w tę ostatnią ma niewiele wspólnego, niestety.

Wiedźmin teoretycznie jest grą kooperacyjną, w praktyce z kooperacją ma tyle wspólnego, że można posiedzieć razem przy jednym stole. Kompletnie nie zachęca do wspólnego grania, bo każdy gracz ma własne questy, które nijak łączą się z zadaniami innych. Efektem tego każdy gra dla siebie i nie wchodzi w interakcję – ani dobrą, ani złą. To ja już wolę XCOMa, książkę Sapkowskiego albo po prostu grę wideo.