Cześć i czołem, witam w długo oczekiwanym i strasznie zakurzonym lubię/nie lubię. Dziś trochę nowości, trochę sucharków i stanowczo za dużo zachwytów.

Dla tych, co pierwszy raz – Lubię / nie lubię to (w założeniu) comiesięczne zestawienie różnych popkulturalnych dóbr, które udało mi się w tym czasie skonsumować. Jak sama nazwa wskazuje, nie tylko polecam, ale i przestrzegam przed tymi niespecjalnie udanymi.

Poprzednie Lubię / nie lubię znajdziecie pod tym linkiem.

Do dzieła!

YAY!

wariant-drugi[Książka] Wariant Drugi, Phillip K. Dick – w związku z wydaniem przepięknej serii książek Dicka z ilustracjami Siudmaka, nałogowo kupuję (i nadrabiam) wszystkie pozycje jednego z moich ulubionych autorów. Ostatnio wybór padł właśnie na Wariant Drugi, a więc spory zbiór opowiadań z lat młodzieńczych Phillipa (1952-53).

Nie są to jeszcze pełnoprawne utwory, klasy Człowieka z Wysokiego Zamku czy Ubika, ale od początku czuć w nich duch artysty i zapowiedź tego, co za kilka lat stworzy. Tomik zawiera opowiadania mocno jeszcze nieopierzone, miejscami surowe, czasem niechlujne – ale Dickowi należy to wybaczyć, bo w tym czasie jeszcze nie myślał o pisaniu fantastyki na poważnie. To zresztą widać, bo opowiadania są raczej społecznymi miniaturkami z fantastyką w tle, niż sci-fi z krwi i kości.

Wariant Drugi polecam przede wszystkim tym, którzy Dicka znają i kochają. Nie dlatego, że tomik jest zły, ale dlatego, że jest kilka o wiele lepszych, jak choćby Krótki, szczęśliwy żywot brązowego Oxforda – chyba najlepszy zbiór opowiadań autora.

Na szczególną uwagę zasługuje wstęp M. Parowskiego, analizujący rolę Dicka w światowej kinematografii i kulturze. Warto sięgnąć już dla tych kilku stron.

the-expanse

[Serial] The Expanse, SyFy – luźna (tak mówią na mieście) adaptacja książki Przebudzenie Lewiatana Jamesa S.A. Coreya, a przy okazji najlepiej zrealizowany serial science fiction, jaki było mi dane oglądać.

The Expanse to serial mocno rozpolitykowany: mamy ludzkość, która zamieszkuje inne planety, stacje orbitalne i pasy asteroid, mamy tajemnicę, intrygi i bohaterów głównych (w zasadzie dwóch), którzy wpadają w sam środek wydarzeń. Niektórzy mówią wręcz, że The Expanse to Gra o tron w kosmosie, co jest krzywdzące dla obu pozycji. Oprócz mocnego wątku politycznego (zupełnie inaczej akcentowanego) te pozycje nie mają ze sobą specjalnie dużo wspólnego. Intrygi i negocjacje mogłyby z powodzeniem „zmieścić” się w tanich dekoracjach: mieszkaniach, biurach, zamkniętych pomieszczeniach, na szczęście The Expanse robi dużo więcej, pokazując doskonale zrealizowany i zaskakująco realistyczny kosmos okraszony świetnymi efektami specjalnymi.

Na medal zasługują też kreowane postacie, a także wylewający się z ekranu KLIMAT – wcale nie generyczne sterylne sci-fi, a bardzo zróżnicowany, barwny, tak inny od naszego świat – z własną kulturą, slangiem, żyjący dalej niż sięga tylko serialowa historia.

Na koniec wielkie podziękowania dla Wiedźmy na Orbicie, dzięki której odkryłam to cudo. Kudos dla Ciebie!

droga_do_wyzwolenia

[Dokument] Droga do wyzwolenia: Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary, HBOzdjęcie blokady regionalnej na Netflixa zaowocowało nie tylko świetnymi serialami, ale i dostępem do kilku ciekawych dokumentów, takich jak Droga do wyzwolenia, będąca ekranizacją książki o Scjentologach pod tym samym tytułem.

Droga do wyzwolenia wystawia miażdżącą opinię sekcie, odsłaniając jak z projektu założyciela, Rona Hubbarda, stała się najpierw maszynką do robienia pieniędzy, a potem niebezpieczną, toksyczną organizacją.

W bonusie film rozwiewa raz na zawsze wątpliwość – czy Scjentolodzy faktycznie wierzą w jaszczury z kosmosu?

Świetnie zrealizowany, pełen archiwalnych zdjęć, wspomnień, wyznań i materiałów. Skłaniający do myślenia nad mechanizmami tworzenia się sekt i zagrożeniami z nimi związanymi.

Farmagedon

[Gra planszowa] Farmageddon, Trefl Joker Line – to bardzo przyjemna planszówkowo-karciana gra imprezowa dla 2 do 4 osób, w której stawiasz się w roli krwiożerczego rolnika, pragnącego zebrać jak najwięcej plonów – i przy okazji wykończyć konkurencję. Wydawca określa ją mianem rolniczej Gry o Tron (co oni wszyscy z tą Grą o Tron…?), bo i intryg, negatywnej interakcji jest tam sporo.

Ale nie jest to negatywna interakcja, która rozbija przyjaźnie, ale raczej takie małe prztyczki w nos – coś jak wyjątkowo złośliwa karta w Kartach Przeciwko Ludzkości albo podkradanie bohaterów w innej grze od tego samego wydawcy (Trefl Joker Line), czyli Boss Monsterze. Wiadomo, miejsce na zasiewy jest ograniczone, należy więc walczyć o swoje! A walka może być bezwzględna: podbieranie plonów, podrzucanie chwastów, wywoływanie tornad…

Na pudełku napisano, że rozgrywka trwa około 30 minut, ale gdy spotkają się dwa strategiczne umysły, to czasem i 40-50 jest mało. Piszę o dwóch, bo właśnie w tyle na razie udało mi się zagrać. Farmageddon przeszedł więc próbę gry planszowej dla dwojga i sprawdza się w tej roli doskonale. Jestem bardzo ciekawa, jak to wygląda w pełnym składzie.

To wszystko podane jest w bardzo lekkim (bo warzywnym!) sosie, z ładnymi rysunkami i dużą dawką humoru. No i ten moment, kiedy możesz na uprawie znajomego zasadzić „kupę gnoju” – bezcenny!

 

Meh…

dyktator_cohen

[Film] Dyktator, reż. Larry Charles – razem z pojawieniem się Netflixa w Polsce w moim domu nastała nowa, świecka tradycja oglądania filmów „przy okazji”. Czyli: przy sprzątaniu, gotowaniu i innych domowych porządkach. Zazwyczaj wybieram wtedy filmy i seriale niezobowiązujące, których zawsze byłam ciekawa, ale jakoś niespecjalnie chciałam wykrawać dla nich godzinę-dwie mojego życia.

Tak właśnie było z Dyktatorem, kolejnym projektem Sashy Barona Cohena, który był już i angielskim raperem, i kazachskim dziennikarzem, i austriackim homoseksualistą. Tym razem znany komik wciela się w rolę dyktatora z fikcyjnego państewka, który w nieoczekiwanych okolicznościach będzie musiał walczyć o zachowanie dyktatury w swoim kraju.

Dyktator nie jest filmem bardzo złym, zdarzają mu się całkiem niezłe gagi, a Cohen wygląda wyjątkowo dyktatorsko, mimo to – jeśli widziało się jeden film komika, widziało się wszystkie. Również pod względem obowiązkowych niewybrednych żartów oraz genitaliów samego Sachy na pierwszym planie. Widziałam gorsze filmy, ale zdecydowanie jest też dużo lepszych.

the_division

[Gra] Tom Clancy’s: The Division BETA, Ubisoft – po The Division nie spodziewałam się aż tak wiele, jak duża część growego światka (co innego For Honor, na które czekam like hell!), więc też niespecjalnie się zawiodłam.

To prawda, że Ubisoft chce zrobić Destiny-killera, problem w tym, że beta pokazała raczej nieciekawy grind rodem z japońskich gier sieciowych. OCZYWIŚCIE, rozumiem że to beta, niemniej wszystkiego było dla mnie zwyczajnie za mało. Największe rozczarowanie to Dark Zone. Wprawdzie zdrady i klasyczny system PK (nic nowego na świecie, Ubisoft, nic nowego) wzbudza dreszczyk emocji, ale w najfajniejszej strefie w mieście po prostu nie ma co robić… Ileż mogę chować się za osłonami i ostrzeliwać z mobkami bez ładu, składu i większego celu? Mam nadzieję, że Dark Zone okaże się w pełnej wersji nadziany wręcz questami, znajdźkami i sekretami. A także, że pojawią się normalne, klasyczne zamknięte areny z trybami PvP. Szkoda byłoby bowiem nie zagrać, bo grafika niezła, klimat wyludnionego USA świetny, a duża ilość modyfikacji, perków, talentów gwarantuje zróżnicowaną rozgrywkę. No nic, poczekamy, zobaczymy.

 

Nay.

elementary

[Serial] Elementary, CBS – po raz kolejny dałam się nabrać. Po raz kolejny zapomniałam, że Amerykanie nie potrafią w remake’i czegokolwiek, co osiągnęło sukces na innym niż ich własny rynku. Dałam się nabrać na amerykański Ring (fuj), amerykański IT Crowd (skończył się na szczęście tak szybko, jak się zaczął), a teraz na amerykańską opowieść o Sherlocku Holmesie. A raczej na powielenie pomysłu z Jedynego Słusznego Sherlocka we współczesności, czyli tego od BBC.

Miało być super (Watsonem jest w końcu sama Lucy Liu), a wyszło jak zawsze. Nudny, banalny procedural, Sherlock usilnie próbujący zostać doktorem House’m, obrażające inteligencję Holmesa i widzów zagadki. Nie, nie, nienienienie. Jeśli będzie Cię kusiło na Netflixie – za żadną cenę nie klikaj.