Do końca 2015 nie zostało już wiele czasu, mimo to właśnie teraz w kinie rozpoczyna się czas największych i najlepszych premier. Sprzyjają temu długie, jesienne wieczory i, oczywiście, Boże Narodzenie – jako wisienka na torcie dla kinomanów.

W takim razie co i kiedy obejrzeć? Jestem Geekiem przybywa z pomocą!

 

PAŹDZIERNIK

Jesień rozpocznie się od wyczekiwanego filmu Marsjanin (2 października), czyli ekranizacji głośnej, zabawnej, oryginalnej (i dobrze ocenianej) powieści Andy’ego Weira. W roli głównej Matt Damon, a za sterami sam wielki Ridley Scott. I choć uparcie twierdzę, że do roli pechowego astronauty dużo bardziej nadaje się Martin Freeman, czekam z niecierpliwością.

Dokładnie tego samego dnia, bo 2 października, do kin trafi Wizyta, czyli stylizowany na dokumentalny film o pierwszym kontakcie z obcymi – a raczej tego, jak odbieramy spotkanie z przybyszami z kosmosu. Z niepokojącego trailera (powyżej) wynika, że Michael Madsen kreśli tu eksperymentalny film opowiadający nie tyle o kosmitach, co o nas samych.

23 października to z kolei data premiery horroru Crimson Peak. Wzgórze krwi od mistrza mocno surrealistycznego realizmu magicznego, Guillermo del Torro. I choć del Torro ostatnio (bez powodzenia) próbuje sił w tworzeniu gier wideo, mam nadzieję, że w kwestiach filmowych jeszcze nie „zardzewiał”. Tym bardziej, że wspiera go m.in. Tom Hiddlestone.

LISTOPAD

Listopad otwiera nie kto inny, jak wielki Bond. James Bond, rzecz jasna. Spectre (6 listopada), po doskonale przyjętych poprzednich częściach daje nadzieję na kino z najwyższej (szpiegowskiej) półki. Oprócz niezłomnego Daniela Craiga (czyżby faktycznie po raz ostatni w roli ulubionego szpiega wszystkich miłośników kina?), szykuje się mistrzowska obsada z Moniką Belucci i Christophem Waltzem na czele.

W listopadzie do kin wraca, po raz kolejny, Steve Jobs (13 listopada). Kolejną próbę zekranizowania życia i pracy założyciela Apple’a zawdzięczamy Danny’emu Boyle’owi, któremu fanom Slumdoga, 28 dni później czy Trainspotting specjalnie przedstawiać nie trzeba. W rolach głównych Michael Fassbender, Kate Winslet, a scenariusz napisano podobno na podstawie (doskonałej swoją drogą) książki Waltera Isaacsona.

20 listopada domkniemy trylogię (kwadrologię?) Igrzysk Śmierci, za sprawą filmu: Igrzyska Śmierci: Kosogłos Część 2. Przyznam, że miałam spory problem z umieszczeniem tego filmu w zestawieniu, bo o ile część pierwsza, a nawet druga bardzo mi się podobała, o tyle pierwsza część Kosogłosa raziła dłużyznami, nieciekawym scenariuszem, nieścisłościami i przesadą. Mimo to Igrzyska Śmierci to jedno z moich małych guilty pleasure, więc czekam.

Ciekawie zapowiada się też długo niewidziany w popularnej kinematografii Makbet (27 listopada), reklamowany w Polsce jako „Gra o Tron w świecie Szekspira” (koszmarne hasło, swoją drogą), a więc brutalnie realistyczna interpretacja jednej z najciekawszych sztuk angielskiego mistrza. Zobaczymy jak reżyser zapowiedzianego już Assasin’s Creeda (Justin Cruzel) poradzi sobie z klasycznym dziełem. W roli głównej ponownie odtwórca roli Jobsa, Michael Fassbender.

Jestem też masochistycznie wręcz ciekawa filmu Scouts Guide to the Zombie Apocalypse (27 listopada). W rolach głównych – skauci, zombie i niewybredny humor. W sam raz na ponure listopadowe wieczory.

 

GRUDZIEŃ

W grudniu król może być tylko jeden: Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy (18 grudnia), czyli VII część najpopularniejszej space opery wszechczasów, reżyserowana przez J.J. Abramsa. To nie tylko kontynuacja znanej serii, ale przede wszystkim – sądząc z trailerów i przecieków – istny gwiezdnowojnowy fanserwis. Czuję, że wszyscy będziemy zachwyceni.

25 grudnia na ekranach światowych kin zadebiutuje też Nienawistna Ósemka, czyli kolejny western mistrza Tarantino, nam jednak nie będzie dane obejrzeć go w tym roku… Pozostaje czekać z utęsknieniem na wybór dystrybutora i ogłoszenie daty.

A Ty na co najbardziej czekasz w tym roku? Może na coś, co nie pojawiło się w zestawieniu? Daj znać w komentarzach!