Z nie-manualnymi szczoteczkami znamy się i lubimy od dawna, dość powiedzieć że moja leciwa elektryczna Oral-B służy mi już od dobrych kilku lat. Ale technologie się zmieniają, więc i dla mnie przyszedł czas na przesiadkę na mercedesa szczotkowania zębów – szczoteczkę soniczną. Akurat wtedy, gdy na IndieGOGO zakończyła się zbiórka pieniędzy na Oclean Air, poręczną smart-szczoteczkę z aplikacją mobilną.

Czym jest szczoteczka soniczna?

To następny krok w nie-manualnej pielęgnacji uzębienia. Szczoteczka soniczna uznawana jest za najbardziej skuteczną w walce z osadem na zębach. Różni się od elektrycznej ilością wykonywanych obrotów na minutę, przez co nasza jama ustna oczyszcza się lepiej. O ile lepiej? Elektryczna szczoteczka to około 8 tys. obrotów na minutę, a soniczna osiągać może nawet do 62 tys. obrotów na minutę. Jak sami przekonacie się w dalszej części tekstu, to dość… niezapomniane przeżycie.

Oclean Air – szczoteczka z crowdfundingu

Faktycznie, całkiem niedawno zakończyła się kampania crowdfundingowa, w której Huami (marka ściśle związana z Xiaomi) zebrała na Oclean Air blisko 20.000 dolarów. Smart-szczoteczką zainteresowało się blisko 500 osób, w tym co najmniej kilka z nich prawdopodobnie było wcześniej posiadaczami dwóch innych produktów brandowanych marką Oclean – Oclean One i SE.

Czym jest Oclean Air?

Producent szczoteczki chwali się, że to najbardziej kompaktowe urządzenie tego typu na rynku. Faktycznie, w porównaniu z moją toporną Oral-B (ale i z poprzednimi modelami Oclean) jest smuklejsza i lżejsza (95g!). Może pracować z prędkością do 40 tysięcy obrotów na minutę w najmocniejszym programie, a dla tych, którzy obawiają się wkładać chińskie gadżety do ust (jakkolwiek by to nie brzmiało…), mam dobrą wiadomość – wykonana jest z materiału BPA-free, całkowicie bezpiecznego w użytkowaniu.

Szczoteczka z aplikacją

Tak, tak, smart wkracza wszędzie, również na teren higieny jamy ustnej. A tutaj Oclean Air może pochwalić się naprawdę rozbudowaną aplikacją. Wystarczy podłączyć szczoteczkę poprzez bluetooth i otrzymujemy dostęp do wielu ciekawych funkcji. Przede wszystkim, w aplikacji zmienimy tryb szczotkowania. Są programy dla początkujących (przydadzą się, oj przydadzą!), wybielające dla wielbicieli wina i turbo dla prawdziwych hardkorów. Aplikacja może również przypominać nam o szczotkowaniu zębów o określonej godzinie, przyznawać punkty za regularne mycie zębów, a także analizować jak myjemy zęby i podpowiadać jak robić to lepiej.

Mimo, że jestem graczką, grywalizacja i punkty za szczotkowanie zębów nie są mi do niczego potrzebne. Za to różne tryby, szczególnie jak już przyzwyczaję się do niezwykłego doznania, jakim jest szczotkowanie zębów Oclean Air (;)), na pewno wykorzystam nieraz, a i stomatologiczny „coaching” brzmi bardzo obiecująco.

Oclean Air w akcji

Pora przejść do zębnego mięsa (z góry przepraszam za odniesienia na poziomie filmów klasy Ź), czyli samego szczotkowania.

Jeśli czytasz od początku, to wiesz już, że to, najdelikatniej rzecz ujmując, specyficzne przeżycie. Przesiadka ze szczoteczki elektrycznej na Oclean Air faktycznie wymaga przyzwyczajenia się do wysokiego poziomu wibracji, o czym zresztą wspomina nawet producent w instrukcji obsługi.

Co ważne, zęby myje się trochę inaczej. Nie trzeba już szorować (chociaż delikatne, koliste ruchy są wskazane), a szczoteczkę przykłada się do zęba pod kątem 45 stopni, dość blisko dziąsła i przesuwa po całej długości zębów.

Co z dziąsłami? Ano, właściciele wrażliwych dziąseł zdecydowanie powinni zacząć od najłagodniejszego programu, bo może pojawić się krwawienie. Podobnie z zębami wrażliwymi. Moje takie są i na początku czułam… łaskotanie.

Na szczęście Oclean Air przychodzi do nas z końcówką o dość miękkim włosiu, posiada też przydatną funkcję zwalniania obrotów, jeśli przyciskamy i szorujemy nią szkliwo zbyt mocno. 

Najjaśniejszym punktem całego urządzenia jest czas pracy baterii. Ta starcza na ponad… miesiąc! Tak, 30 dni codziennego szczotkowania zębów. A to oznacza, że Oclean Air potencjalnie będzie idealnym towarzyszem podróży. Sama do tej pory w podróż zabierałam szczoteczki manualne, bo moja elektryczna była nieporęczna i szybko się wyładowywała. To naprawdę miła odmiana i na pewno podniesie jakość moich wyjazdów. 

Wyładowaną szczoteczkę naładujemy dzięki magnetycznej podkładce z fast charge’m, a proces zajmie do 2,5 godziny.

Higiena Oclean Air

Pora na kilka słów o konserwacji Oclean Air. Po pierwsze, sprzęt jest wodoodporny. Nie ma problemu z pozostawieniem jej na brzegu wanny czy umywalki albo kąpieli ze szczoteczką w ręce. To znaczy – tak twierdzi producent, ja użytkuję ją zbyt krótko, by zauważyć jakieś problemy, ale jeśli by się tak stało, na pewno zaktualizuję recenzję.

Po drugie, jak i w szczoteczce elektrycznej, końcówki są wymienne. Producent radzi, by kupować nowe raz na 2-3 miesiące. Nie jest to ogromny wydatek, jak w przypadku na przykład Oral-B, bo dwie końcówki kosztują na Gearbeście około 30 zł. 

Oclean Air – czy warto?

Warto! Przede wszystkim warto wyrzucić inne szczoteczki i zainwestować w szczoteczkę soniczną – gdyby zęby miały usta (a nie odwrotnie), to na pewno by ci za tę zmianę podziękowały. Zazwyczaj soniczne szczoteczki potrafią kosztować nawet do 800 zł, więc wybór niedrogiego, dobrze wykonanego, z dobrą pojemnością i fajną aplikacją wspomagającą Oclean Air na pewno będzie świetną alternatywą.

Oclean Air – kup teraz taniej

UWAGA! Gearbest jako pierwszy (!) sprzedaje szczoteczki Oclean Air poza IndieGOGO i to w cenie zbiórkowej, a więc 39,99$ (ok. 150 złotych). Promocja trwa do 9 września, więc warto się pospieszyć! Tańsze są też akcesoria do szczoteczki – wymienne końcówki i magnes na ścianę. Polecam!