W moim życiu są pewne dwie rzeczy – to, że będę zawsze polecać wam fajne aplikacje i płacenie rachunków. Na szczęście znaleźli się w Polsce ludzie, którzy postanowili osłodzić nam nieco comiesięczne daniny. Jak? Ułatwiając zarabianie (w pewnym sensie) przez kupowanie!

Wspominałam już całkiem niedawno na blogu, że ostatnio zgłosił się do mnie właściciel platformy MAM z prośbą wzięcia udziału w blogowym Wyzwaniu i testowaniu samego produktu. Tak więc z ręką na sercu i zaciśniętymi ustami (projekt miał status bardzo tajnego / poufnego) testowałam czy firma z Warszawy faktycznie rozumie ideę smart life.

Czym jest MAM?

Ale po kolei. Platforma MAM, dostępna pod zgrabnym adresem www.jamam.pl, to projekt, który umożliwia opłacanie rachunków za media i jeszcze się do nich dorzuca. Środki na ich opłacenie pochodzą z zakupów dokonywanych przez użytkowników we wskazanych przez MAM sklepach online (niebawem też w punktach stacjonarnych). Część pieniędzy, wydanych w przeróżnych kategoriach, od sklepów spożywczych po modę i urodę, wraca na konto użytkownika, z którego następnie są przekazywane na opłacenie rachunków za media do wybranego dostawcy mediów (prądu, gazu, internetu itp…).

Brzmi skomplikowanie? No to może przećwiczmy to w prostych krokach:

  1. Rejestrujesz się na platformie MAM – www.jamam.pl
  2. Tworzysz konto, podając m.in. imię, lokalizację, rok urodzenia, płeć, numer telefonu, który jest Identyfikatorem w MAM
  3. W zakładce Rachunki dodajesz wszystkie regularnie opłacane usługi (podając nazwę dostawcy, unikalny numer konta z faktury oraz PESEL)
  4. W zakładce Plan określasz kwoty planowanych w poszczególnych kategoriach wydatków w nadchodzącym miesiącu. Nie ma ograniczeń – planuj swój budżet dokładnie tak, jak robisz to w każdym miesiącu
  5. W zależności od wybranych ofert, w każdym tygodniu w zakładce Oferty pojawiać się będą różne sklepy i usługodawcy, w których powinieneś robić zakupy, żeby wypełnić zrealizować plan i zyskać środki na opłacenie rachunków
  6. Od dokonywanych transakcji naliczane są środki, które możesz przeznaczyć na całe lub częściowe opłacenie rachunków za media.

Proste, prawda? Zajrzyjmy więc, co kryje się głębiej.

 

Planowanie budżetu w MAM

Warto pamiętać, że korzystanie z MAM wiąże się z kilkoma dodatkowymi zasadami.

Po pierwsze, miesięczny plan możesz modyfikować tylko w miesiącu poprzedzającym jego wykonanie. To znaczy: jeśli planujesz wydatki na styczeń, możesz dokonywać modyfikacji (podwyższać kwotę zakupów, zmieniać kategorie) tylko do końca grudnia. Od pierwszego stycznia nie będziesz już mógł nic zmienić, pozostanie ci tylko realizacja założonego planu.

Czy to spoko pomysł? Dla mnie taki sobie, bo o ile jestem w stanie przewidzieć regularne wydatki, jak jedzenie czy potrzebne kosmetyki albo książki (nigdy dość pieniędzy na książki), o tyle system nie jest elastyczny, jeśli chodzi o nieprzewidziane wydatki – na przykład rozwalone buty (jeśli nie zaplanowało się nic w kategorii Moda) czy pilne zakupy dla zwierzaków (tak, czasem się zdarzają).

Z drugiej strony, MAM jest bardzo wyrozumiałe jeśli chodzi o wykonanie planu. Nie musisz zrealizować go w całości, żeby platforma naliczyła ci % od zakupów. Dlatego nie ma problemu, by założyć dużo więcej, najwyżej plan nie zostanie wykonany, ale ty i tak nie stracisz środków z dokonanych zakupów.

 

Zakupy z MAM

No dobrze, mam już założone konto, mam już plan, to teraz pora na zakupy. Na razie w MAM znajdziesz tylko sklepy internetowe, ale za jakiś czas mają też pojawić się te stacjonarne.

Ważne jest to, że w systemie zobaczysz wyłącznie sklepy w tych kategoriach, które założyłeś w planie. Jeśli wybrałeś np. Modę i Żywność, to nie podejrzysz kategorii Zdrowie i Uroda czy Artykuły Dziecięce. Mam o to trochę żal, bo trudno jest mi zaplanować wydatki, jeśli nie wiem, czy w danym segmencie znajdzie się choć jeden odpowiadający mi sklep.

Na osłodę mogę za to powiedzieć, że uczestnictwo w MAM nie przekreśla żadnych zniżek ani promocji specjalnych. Nie trzeba też zakładać osobnego konta, jeśli już wcześniej kupowało się w danym sklepie. Jedynym wymogiem jest wejście do sklepu przez link w platformie, by mogły nas przechwycić systemy, które odnotują transakcję i przekażą ją do MAM.

A właśnie, zakupy… Tu zdecydowanie mogłoby być lepiej, choć zrzucam to po trochu na technologię (niezależną od MAM) i wiek dziecięcy samej platformy.

Sama operacja jest prosta. Wchodzę na listę sklepów w danej kategorii, klikam na ten, który mi się podoba i po przeczytaniu popupa (informującego m.in. o % zwrotu za zakupy i o tym, za które produkty będę miała naliczone środki), klikam „Idź do sklepu”. Tam, w znanym i wygodnym środowisku, robię zakupy jakie chcę.

Niestety, bezpośrednio po zakupie nie mam żadnej informacji o odnotowaniu transakcji przez MAM. Jako, że w zawodowym życiu liznęłam nieco user experience, wiem co mogłoby działać lepiej. Marzyłaby mi się jakaś bezpośrednia informacja zwrotna, że zakup „przeszedł” przez MAM. Może coś podobnego do ekranu podziękowania za zakupy w sklepie internetowym? Nie mam dobrego rozwiązania, mam za to problem z brakiem informacji ze strony serwisu.

Tym bardziej, że pieniądze na rachunki nie zawsze naliczają się od razu. Czasem potrzeba kilku minut, a czasem nawet i kilku dni (!). Raz zdarzyło mi się nawet, że system w ogóle nie odnotował wpłaty, dzięki czemu ta recenzja może wzbogacić się o test supportu MAM. I tu spieszę z dobrą nowiną – działa bezbłędnie, pracownicy serwisu odpowiadają nawet w niedzielę i bezproblemowo rozwiązują wszystkie problemy. Brawo, MAM! :)

 

Rachunki z MAM

No to teraz pozostaje już tylko poczekać na zwrot i opłacić rachunki, prawda…? Właśnie niekoniecznie, bo zakupy przez internet bardzo łatwo zwrócić, tj. odstąpić od umowy. Dlatego większość sklepów ma od kilku dni do nawet dwóch miesięcy na potwierdzenie transakcji. Poczekać musimy i my, tak więc zanim dostaniemy pieniądze na opłacenie rachunków (tzw. Złotówki Transakcyjne), na naszym koncie wiszą sobie tzw. Złotówki Oczekujące. W praktyce – to kwota, którą mamy potencjalnie do wydania, ale bez potwierdzenia ze strony sklepu.

Dobra wiadomość jest taka, że MAM z góry informuje, ile należy czekać na zwrot środków. Jeśli więc zależy ci na szybkim zwrocie, musisz wybierać sklepy o jak najniższym czasie oczekiwania.

A samo płacenie rachunków? Nic prostszego! Kiedy już na twoim koncie Złotówki Oczekujące zamienią się w Złotówki Transakcyjne, wystarczy tylko wybrać medium, do którego ma dorzucić się MAM i zlecić zapłatę. Co ciekawe, wcale nie musisz przelewać wszystkiego, co udało ci się uzbierać. Złotówki Transakcyjne możesz rozdzielić między kilka rachunków i dzięki temu dość dowolnie sterować tym, na co pójdą uzbierane w MAM pieniądze. Co ważne, żeby zlecić zapłatę, nie potrzeba żadnych dodatkowych zgód ani upoważnień u operatorów. MAM przelewa – my korzystamy. :)

 

Ile można zyskać z MAM?

Nie ma jednego przelicznika – za zakupy w jednym sklepie dostaniemy 5% zwrotu, w innym 7%, a jeszcze w innym 3,5%. Jeśli jesteś graczem, jak ja, od razu włączy ci się tryb zdobywania achievementów i podskórnie będziesz szukać najlepiej „oprocentowanych” ofert. Niestety, w moim przypadku często były to sklepy z nieszczególnie interesującym asortymentem, musiałam więc zadowolić się niższymi zwrotami.

Protip: niektóre kategorie mają większy procent zwrotu niż inne. Dobrze kupować w kategorii „Moda”, podczas gdy w „Elektronice” dużo mniej wraca do naszej kieszeni. Tak przynajmniej jest, jeśli chodzi o moje kategorie (nie sprawdzałam m.in. Sportu czy Artykułów dziecięcych). Dobrą wiadomością jest to, że samo MAM czasem dorzuca różne bonusy. Za rejestrację dostaniemy 5 zł na rachunki, za pierwsze zakupy – dwa razy tyle, a do końca grudnia za pierwsze zakupy jest extra 20 zł. U mnie wyszło łącznie 35 zł, czyli w moim przypadku spora część rachunku za telefon chociażby.

 

MAM Podsumowanie

Nadszedł czas na chwilę prawdy – czy to w ogóle ma sens? Twórcy MAM poprosili mnie, bym jak najrzetelniej przetestowała ich produkt i wypunktowała wszystko, co mi się w nim podoba (i nie podoba). Od takich publicznych recenzji (i Waszego feedbacku!) zależeć będzie, jak MAM będzie wyglądać w przyszłości.

Wzięłam sobie to do serducha i poniżej wypunktowałam wszystko, co fajne (i niefajne!) w MAM.

Co mi się nie podoba:

  1. Zmienność ofert – co tydzień dostaję nowe oferty, często nie powtarzające się względem poprzedniego tygodnia. O ile planowanie z góry budżetu rozumiem (minus nieprzewidziane wydatki, o których wspominałam), o tyle cenię sobie wolność i nie chcę być tak mocno zależna od konkretnych ofert. Jeśli planuję zakupy w danej kategorii w konkretnym sklepie i robię to przez MAM, chciałabym móc zdecydować o dniu, w którym to zrobię.
  2. Brak informacji o tym, jakie sklepy znajdę w danej kategorii – w tym miesiącu powstrzymało mnie to m.in. przed wybraniem kategorii „Żywność”. To, w których miejscach kupuję i czy te sklepy dowiozą do mnie jedzenie (szczególnie tyczy się to delikatesów online) jest dla mnie szalenie ważne. Szkoda, że nie mogę zweryfikować tego wcześniej.
  3. Dodawanie wyłącznie rachunków za media, których jesteś właścicielem – rozumiem, że to konieczność, mimo to dla mnie dość niewygodna. W mojej sytuacji, kiedy większość rachunków jest na mojego Konkubenta (;)), a nie na mnie, mam dość ograniczone pole manewru. No jasne, on też może założyć konto w MAM, ale… to chyba nie o to do końca chodzi, skoro nasz budżet domowy jest wspólny.
  4. MAM rozbija mój system płacenia rachunków – jako wierny adept Michała Szafrańskiego i jego książki Finansowy Ninja, nie zajmuję się już w ogóle swoimi rachunkami – mam zdefiniowane stałe przelewy i polecenia zapłaty. Fajnie, że MAM płaci za mnie część (lub całość) rachunków, ale nie chcę dla tych kilkudziesięciu złotych (na razie nie są to duże kwoty) rezygnować z mojego „fire and forget” w stosunku do opłat za media. Pozostają więc nadpłaty i pytania kołaczące się z tyłu głowy – co stanie się z tymi pieniędzmi? Przepadną? Zostanie zwrócone? Będę musiała załatwiać jakieś dodatkowe formalności?

Co mi się podoba:

  1. Planowanie wydatków – wiem, jak szalenie ważne jest założenie wirtualnego „kagańca” na swoje pieniądze. Dodatkowo na końcu tego kagańca znajduje się marchewka w postaci jeszcze większych oszczędności – i to comiesięcznych! Nagroda, na którą nie musisz czekać zbyt długo, jest tym bardziej atrakcyjna.
  2. To, że MAM nie jest programem lojalnościowym – bardzo łatwo obiecać garnki albo maskotki-warzywa w zamian za zakupy. Tymczasem twórcy MAM chcą nam realnie pomóc, wykorzystując do tego fakt, że lubimy robić zakupy. Zwracane na zwykłe konto pieniądze pewnie by mi się rozeszły, ale przeznaczenie ich tylko i wyłącznie na rachunki to realna korzyść dla domowego budżetu.
  3. Proste i przejrzyste korzystanie z platformy – ani razu w recenzji nie wspomniałam o interfejsie MAM, a to dlatego, że jest tak intuicyjny i banalny, że nie ma się do czego przyczepić. Żeby wszystkie strony sklepów wyglądały tak dobrze!
  4. Przyszłość MAM – dobre duszki powiedziały mi, że MAM będzie testował również integrację ze sklepami stacjonarnymi. Na to czekam najbardziej, bo myślę że realną korzyść z platformy odczuję dopiero przy codziennych, regularnych zakupach. A te to głównie żywność, chemia, okazyjnie kosmetyki czy ubrania. Jak tylko zakupy w lokalnych delikatesach dadzą mi namacalne korzyści, zostanę najwierniejszą fanką MAM!

Podsumowując – warto dać szansę MAM. Nie dość, że w jednym miejscu znajdziesz fajne sklepy, to jeszcze codzienne zakupy dadzą ci konkretne korzyści – i to bez wysiłku!

Jeśli to, co napisałam cię przekonuje, koniecznie dołącz do MAM jak najszybciej. Nie jest jeszcze idealna, ale kryje się w niej wiele potencjału, który będzie miał szansę się rozwinąć tylko jeśli pokażemy, że potrzebny jest nam taki produkt na rynku.

Dlatego z pełnym przekonaniem mówię – rejestrujcie się na MAM i śledźcie platformę i jej rozwój na Facebooku, Twitterze i Instagramie. Jeszcze będzie o nich głośno!

Aha! Nie zapomnijcie podglądać jak rozwija się nasze MAM Wyzwanie! Przypominam, że razem z innymi blogerami technologicznymi (Antyweb, Tabliczni, Dailyweb) walczymy dla was o niesamowite nagrody. Do wygrania będzie aż rok opłacania rachunków za media! Więcej informacji o wyzwaniu znajdziecie na moim Facebooku i Instagramie, oraz oczywiście w tekście zapowiadającym wyzwanie na blogu.

// Tekst powstał przy współpracy z New Media Ventrues Sp. z o.o., właścicielem platformy MAM.