Na pewno pamiętasz jeszcze mój niezbyt pochlebny wpis o Loot Pets, czyli boksie subskrypcyjnym dla psów. Liczba i jakość gadżetów pozostawia wiele do życzenia, więc postanowiłam podarować sobie na trochę kupowanie geekowego kota w worku. Na szczęście los chciał inaczej.

Odezwali się do mnie właściciele Pixel-Box, czyli… polskiego odpowiednika Loota, którzy kilkanaście miesięcy temu ruszyli z własną subksrypcyjną usługą, wyłącznie dla mieszkańców kraju nad Wisłą. Przyznam, że byłam dość sceptyczna – brak ekskluzywnych przedmiotów i bardzo podobna cena (mimo, że box leci do mnie z Polski), nie zachęcała mnie do spróbowania Pixela. Teraz, dwa pudełka później, z przyjemnością zmieniam zdanie.

Ponieważ ostatnio napisałam dość obszerny post na temat boksów subksrypcyjnych, gdzie opisałam też Pixel-Boxa, odsyłam do niego, jeśli nie do końca rozumiesz ideę pudełek z gadżetami.

A potem od razu zapraszam z powrotem tutaj. Oto recenzja Pixel Box.

Zawartość Pixel-Box

Zanim o zawartości to przypomnę tylko, że polskie geekowe pudełko występuje tylko w dwóch odsłonach – zwykłego nerdowego boxa oraz subskrypcji koszulek. Opcje kosztują odpowiednio 119 zł i 49 zł miesięcznie (w tym koszty wysyłki), a więc bardzo podobnie, jak zagraniczni konkurenci.

Wewnątrz pudełka znajdziesz od 4 do 6 gadżetów (w tym zawsze jedną koszulkę), związanych z danym tematem. Do tej pory przyszedł do mnie box retro (z gadżetami m.in. z Mario, Tetrisa, GameBoya) i box z DC, ale Pixel-Box oferuje też bardziej przekrojowe tematy, jak Survival, Magic czy wrześniowy Teamplay.

Zaletą Pixel-Boxa jest na pewno fakt, że operuje znanymi i lubianymi w Polsce franczyzami – co nie zawsze zdarza się w przypadku zagranicznych pudełek. Osobiście mam spory problem z Loot Cratem, który często obok naprawdę interesujących mnie gadżetów z gier, filmów czy seriali dorzuca te, o których nie mam zielonego pojęcia. Pixel-Box bierze to, co popularne i znane, dzięki czemu nawet jesli nie jesteś zbyt mocno wkręcony w dany fandom (jak ja w DC), zawsze znajdziesz coś dla siebie.

Lipcowy Pixel-Box (DC)

W lipcowym boksie znalazły się cztery różne gadżety, związane z uniwersum DC:

Koszulka Batman/Joker – jeśli wierzyć metce, pixelboxowe koszulki mają ekskluzywne, niedostępne nigdzie indziej wzory. Lipcowy t-shirt trafił idealnie w moje gusta i wielkie dzięki składam twórcom, że nie jest czarny – no bo ileż można. Koszulka jest fajnie wykonana, dobrze radzi sobie z 30-stopniowym upałem ;) i w przeciwieństwie do Othertees rozmiarówka nie jest zaniżona. Tak trzymać!

 

Poncho Supermana – czyli superbohaterska ochrona przed deszczem. Nie jest to może gadżet najwyższych lotów, ale idealny na naszą zmienną letnią pogodę. Poncho jest licencjonowane.

 

Puzzle Batmobil 3D – strzał w dziesiątkę ;). Puzzle, a w zasadzie tekturowy model do złożenia. Tradycyjny, burtonowski batmobil, żadne tam affleckowe widzimisię. Oczywiście z oficjalną licencją DC.

 

Figurka Wonder Woman (lub Flash) Dissected Vinyl Art Figure – czyli jedna z dwóch postaci DC w wersji pół x-rayowej. Nie do końca rozumiem tę dziwną modę – najpierw figurki z ogromnymi głowami, teraz z kręgosłupem na wierzchu… Ale to Wonder Woman, więc niespecjalnie narzekam.

Pixel-Box – czy warto?

Moim zdaniem jak najbardziej warto. Oczywiście, Pixel-Box nie oferuje ekskluzywnych, dostępnych tylko u nich przedmiotów (no, oprócz t-shirta), ale porównując całość z ledwie zipiącym Loot Cratem jest o niebo lepiej. Nie ma też problemu z zaginionymi paczkami czy długim czasem oczekiwania – wszystko wysyłane jest z południa Polski.

Oczywiście całość jest dużo bardziej „budżetowa” – plastikowe przypinki czy brak dwustronnych pudełek świadczy o mniejszym rozmachu, chociaż nie przeszkadza zachwycać się zawartością.

Ostatecznie to wszystko, w powiązaniu z minimalnie (ale jednak) niższą ceną niż zagraniczne boksy sprawia, że warto dać Pixel-Boxowi szansę. Chociażby dlatego by firma mogła rozwinąć skrzydła i oferować nam coraz fajniejsze gadżety. :)

Tekst powstał przy współpracy z Pixel-Box