Mózgi. Jadłabym mózgi, żeby być precyzyjną.

Nie czytam blogów. Mimo to, śledzę ich przynajmniej kilkanaście. Zdradzę Ci mały sekret: nam taką tajną, prywatną Stalker listę z blogerami od których mogę się uczyć lub których rozwój chciałabym śledzić.

Ale to nie jest prawdziwa przyjaźń, raczej coś na kształt zdystansowanego podziwu. Teksty najczęściej wpadają jednym okiem, wypadają drugim, bo bardziej zwracam uwagę na to, jak autorzy pewne rzeczy robią, a nie co dokładnie robią.

Ale w tym całym moim małym stalkerstwie pojawiło się kilka takich twórców wyjątkowych. Przyciągneli mnie do siebie nie akcjami reklamowymi, nie autokreacją w social mediach, nie świetną grafiką (wszystkie blogi śledzę przez Feedly i w 90% przypadków nie mam pojęcia, jak dokładnie wyglądają), ale tym, co najważniejsze – treścią.

Okazało się, że na kolejne ich teksty czekam z niecierpliwością, że śledzę wpisy, uwielbiam za to co myślą i jak myślą. Że – najzwyczajniej w świecie – stałam się fanką.

I te właśnie blogi chciałabym polecić Ci w ramach Share Week, szczytnej inicjatywy, zainicjowanej przez Andrzeja Tucholskiego z JestKultura.pl. Andrzej zaleca wskazanie 3 twórców i to właśnie niniejszym robię. Nie będzie tu specjalnych zaskoczeń czy niszowych autorów, ale też być nie musi.

Dla mnie to osoby, których mózgi wyżarłabym do ostatniego neurona, żeby tylko mieć choć trochę tej ich magii. I prawie wcale nie żartuję! ;)

Zapraszam na:

Share Week 2015 by Jestem Geekiem

Share-Week

1. Lektura Obowiązkowa, czyli nieobowiązkowa jazda popkulturowa

Lektura_Obowiazkowa_Logo

Marcina polecało już tyle osób, że polecanie go ponownie pachnie strasznym mainstreamem. Ale screw it!

Ja też trafiłam do niego z polecenia. Myślałam, że wpadnę na kolejny „popkulturalny” (cudzysłów zamierzony) blog, na którym nie uświadczę niczego więcej, niż recenzje seriali, komiksów i okazyjnie teksty o „TOP5 najlepszych superbohaterskich filmów”.

Ale nie! Marcin z jednakową pasją wgryza się w każdy aspekt geekowo-popkulturowy. Pisze o książkach (a tak mało popkulturowców o książkach pisze…), o filmach (bynajmniej nie tylko o Marvelu), o komiksach, o grach… Prawie zawsze przekrojowo, często przytaczając nieznane fakty.

W 90% przypadków nie porusza wcale aktualnych tematów, ale pisze o klasykach, prezentując je z oryginalnego, autorskiego punktu widzenia.

Dla mnie Lektura Obowiązkowa nie jest blogiem, bo dryfuje raczej w kierunku rzetelnych analiz i przekrojowych treści, niż opinii i emocjonalnych tekstów. Z łatwością wyobrażam sobie teksty Marcina w dziale „Kultura” Polityki czy Dużego Formatu i jako takie je odbieram.

Po prostu must read dla fanów kultury popularnej. Bardziej, niż cokolwiek innego.

2. Outland, czyli gamingowy blog niekoniecznie o grach

outland_logo

Jest pewien sposób pisania o grach, który odpowiada mi bardziej, niż inne. To dlatego nie mogę przeboleć nieodżałowanego pisma LAG, który odnosił się do elektronicznej rozrywki w sposób analityczny, ale ciągle przystępny dla innych.

I taki właśnie jest Outland Wojtka Bierońskiego. To blog nie tyle o grach, co o historiach ludzi, którzy w wirtualne światy się zagłębiają. Uwielbiam go właśnie za nietypowy sposób patrzenia na to hobby, ale także za sam sposób przekazywania treści – bardzo sugestywny.

Outland często porusza sprawy trudne i smutne, ale nie robi tego, by wywołać sensację. Robi to, by upamiętnić konkretne historie, pozwolić im przetrwać. Emocjonalna jazda bez trzymanki.

Wojtek nie jest najbardziej regularnym blogerem na świecie, ale też być nie musi, bo na każdy jego tekst naprawdę się czeka. Jeśli więc oprócz newsów i recenzji interesuje Cię inne spojrzenie na elektroniczną rozrywkę, koniecznie spróbuj.

3. Wittamina, czyli łamanie języka

wittamina_logo

Wiem, że Arlena prężnie działa w socialu, dużo udziela się pozablogowo i jak ktoś ostatnio napisał: „Jeśli nie obserwujesz jej na Twitterze, to nie wiem co robisz ze swoim życiem”. Mam to w nosie. Polecam ją z jednego, najważniejszego dla mnie powodu.

Arlena zaraziła mnie (a może raczej – przypomniała, że jestem zarażona) pasją do języka. Polskiego, angielskiego, każdego.

Tak się składa, że w szkole zawsze uwielbiałam dyktanda, zajęcia z gramatyki, rozbiór logiczny zdania… Tak, całkiem serio, „techniczny” aspekt języka był moim konikiem.

Dzięki Arlenie (czy Ty też masz przemożną chęć, by mówić na nią Arleta? ;)) wracam do tego znowu, ale w znacznie bardziej strawnej formie.

Nie wiem, czy uznałaby to za komplement, czy nie, ale dokładnie tak wyobrażałabym sobie swoją nauczycielkę od polskiego i/lub angielskiego. Myślę, że 90% osób, które zagadnienia gramatyczne i składniowe omijały szerokim łukiem, dziś byłyby mistrzami słowa, gdyby mogły uczyć się w ten sposób i od osoby z taką pasją.

Przy okazji uważam, że każdy bloger powinien czytać takie rzeczy pod karą wyrwania wszystkich włosów na nogach pęsetą. Serio.

I nagroda (para)specjalna:

 

4. Podcast Masa Kultury

masa_kultury_logo

Choć Share Week jest przedsięwzięciem głównie blogowym, wiem że sam Andrzej myśli o rozszerzeniu go na inne kanały. Więc ja postanowiłam poszerzyć sobie sama. ;)

Moim najnowszym odkryciem jest podcast Masa Kultury. Podcast oczywiście popkulturalny, mimo to zdecydowanie inny niż wszystkie.

To, co najbardziej urzekło mnie w „Masie”, to chęć równania do audycji radiowych. Są więc stałe elementy programu (ale takie naprawdę stałe, nie takie: „hej, teraz miał być stały punkt programu, ale się zagadaliśmy i w sumie to olewka”), są różne formaty w ramach jednej audycji, są ciekawi prowadzący i dużo popkulturalnego mięcha.

Polecajka trochę awansem, bo jestem dopiero po 1,5 odcinka, mimo to daję duży kredyt zaufania i liczę na smaczną tkankę mózgową. ;)

Na tym kończymy porcję lansu. Oczywiście koniecznie dajcie znać w komentarzach, jakie blogi Wy polecacie i dlaczego jest to Jestem Geekiem!

Foto główne: Flickr/e_monk